Jak większość z nas przeżyłem podniosłą chwilę 1. sierpnia o 17:00 w 63. rocznicę godziny "W", gdy w całej Polsce zawyły syreny. Ludzie zatrzymywali się, aby w spokoju i milczeniu oddać hołd bohaterskim Powstańcom. Te chwile, w których różni, obcy sobie, czasem skonfliktowani ludzie czują, że jednak istnieje między nami wszystkimi jakaś więź ponad tym wszystkim; te chwile są moim zdaniem bardzo ważne i nie powinno ich zabraknąć. Na "Joggerze" pojawiło się kilka notek z tej okazji, w niektórych dopisałem komentarz i w zasadzie nie planowałem własnej notki. Uważam, że warto zabierać głos publicznie tylko, jeśli ma się coś ważnego do powiedzenia. Taki powód jednak pojawił się. Otóż na podstawie wielu przeczytanych komentarzy doszedłem do wniosku, że zbyt lekko przychodzi nam krytykowanie przywódców i uczestników Powstania. Proszę w żadnym razie nie odczytać tego tak, że uważam krytykę za coś złego albo też, że wszyscy muszą mieć takie samo zdanie. Po prostu chciałbym, żeby szerzej był brany pod uwagę często pomijany tu czynnik, o którym dalej. Ponieważ to, co sam myślę, świetnie ujął w słowa mistrz pióra, felietonista Maciej Rybiński, pozwalam sobie przytoczyć tu (w dobrej wierze, oczywiście) jego felieton, aby jak najwięcej osób mogło tę kwestię rozważyć:
Brak tylko zaplutego karła - felieton Macieja Rybińskiego
Tegoroczne obchody rocznicy Powstania Warszawskiego różniły się od większości poprzednich tylko jednym - państwowym charakterem, rozciągnięciem na całą Polskę, poziomem artystycznym. Poza tym - tak jak zawsze - stratedzy minionych czasów, specjaliści od wygrywania dawnych bitew, powtarzali swoje. Powstanie to klęska polityczna i militarna, zbrodnia i głupota.
Od czasów Bieruta w ocenach Powstania zmieniło się w zasadzie tylko jedno - nikt już nie nazywa Armii Krajowej zaplutym karłem reakcji. Widziałem w jednej z telewizji dyskusję o Powstaniu, w której obok Polaków uczestniczył też Niemiec - profesor Klaus Ziemer, szef Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. I tylko on jeden potrafił dostrzec i wyartykułować narodowe i moralne znaczenie Powstania wykraczające poza arytmetykę i praktyczną użyteczność.
Kilkoro moich krewnych w Powstaniu zginęło. Mam w rodzinie sporo jego uczestników, którzy przeżyli. Z ich relacji wiem, że był to zryw nie do uniknięcia. Gdyby Komenda Główna AK nie wydała rozkazu o rozpoczęciu Powstania, ono wybuchłoby spontanicznie. Z jeszcze gorszymi zapewne skutkami. Młodych ludzi, szkolonych przez lata okupacji do walki, obserwujących z bliska łapanki, egzekucje, czujących poniżenie i chęć odwetu nic w chwili widocznej już klęski III Rzeszy nie mogło powstrzymać. Chłodne kalkulacje polityczne są dobre dzisiaj, wśród książek historycznych w zacisznym gabinecie, po rozważaniach, co Churchill powiedział Stalinowi i jakie były polityczne zawiłości Roosevelta i jego żony Eleanor. Ale nie wtedy. Nie wolno rozpatrywać Powstania w oderwaniu od dziejowego momentu. Od sytuacji w Warszawie wtedy, a nie dziś. Poza tym, ryzykowne moralnie wydaje mi się tłumaczenie ludziom, których bliscy oddali życie w Powstaniu, że było to ofiara pozbawiona sensu. To jest wręcz obraźliwe.
Gdyby nie nasze powstania, z których większość nie skończyła się sukcesem, ale wszystkie - zbudowaniem legendy - Polski mogłoby dziś nie być, bo stracilibyśmy poczucie odrębności i mielibyśmy za sobą wyłącznie epokę upodlenia, marny fundament dla przyszłości. Termopile przez kilka tysiącleci pozostały nie tylko dla Greków, ale i świata, symbolem miłości Ojczyzny, choć też skończyły się rzezią. To, że świat, pamiętający o Termopilach, nie zna Powstania Warszawskiego i myli je z powstaniem w getcie, jest naszą winą. Winą chłodnych, racjonalnych umysłów, kalkulujących dziś, jak powinna wyglądać historia przedwczoraj.
Typowe komentarze dotyczące 63. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego
Dla pokazania kontekstu cytuję kilka typowych i kilka ciekawszych komentarzy (czasem same tytuły) z portali internetowych. Reprezentatywnie więcej byłoby tych negatywnych (szacunkowo 80%), komentarze potwierdzają więc diagnozę Macieja Rybińskiego. Jako ciekawostkę podam, że stosunek patriotycznych do obraźliwych oraz pozytywnych do negatywnych komentarzy w stosunku do Powstania jest różny w różnych portalach, występuje tu następująca kolejność: Onet, WP, Gazeta.pl, przy czym najwięcej obraźliwych jest, rzecz jasna, na Gazeta.pl. I jeszcze jedna ciekawostka, którą wykryłem. Ci, którzy wyrażają szacunek dla Powstania zwykle używają pierwszej osoby: "nie przewidzieliśmy słabości Amerykanów", "nie doczekaliśmy się pomocy"; natomiast krytycy używają częściej trzeciej osoby: "zorganizowali powstanie", "walczyli w dobrej wierze".
Jak zwykle - nie stać na rozum, więc stać na krew
Żołnierze zrobili to, co im nakazano - z honorem zginęli zabijając przed śmiercią wrogów. Niestety - zginęli, a z nimi 200.000 cywilów. Całe miasto zniszczone. Największa bitwa Polaków w II wojnie światowej i największa, całkowita klęska. Niestety, dowódcy zawiedli, wydali rozkaz opierając się na braku danych i danych fałszywych oraz ignorując to, co już wiedzieli o Rosjanach. A my wciąż z rozmachem świętujemy największą klęskę, zamiast świętować największe zwycięstwo Polski i Polaków - Bitwę Warszawską. Nic nie spartoliliśmy, odnieśliśmy świetne zwycięstwo. I co?! Zamiast 15 VIII z hukiem świętować zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, to 1 VIII z hukiem świętujemy klęskę w Powstaniu! Kaczyński dziwny jest: całą prezydenturę w Warszawie też poświęcił na muzeum klęski powstańczej, zamiast na muzeum zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej.
Re: Jak zwykle - nie stać na rozum, więc stać na krew
Przy całym szacunku do powstańców, którzy walczyli w dobrej wierze i przeżyli piekło, Powstanie jako inicjatywa militarna było szczytem bezmyślności i skończyło się klęską, bo nie mogło inaczej. A Kaczyńscy od dwóch lat przecież udowadniają, że nie lubią ani racjonalnie myślących, ani tych, co wygrywają. Świętowanie Bitwy Warszawskiej byłoby więc zupełnie nie na ich fali.
Taka masakra, taka klęska...
Naiwność i fałszywe kalkulacje, brak realizmu
W Polsce zawsze świętowało się idiotyzm i klęski
... jak widać nic się nie zmieniło. Ci, którzy zorganizowali Powstanie powinni być sądzeni tak samo, jak sądzi się Jaruzelskiego, choć on mniejsze szkody poczynił.
63 lata temu wybiła godzina "W"
Wyjące syreny obudziły moje śpiące dziecko. Po co mu to?
Re: 63 lata temu wybiła godzina "W"
Poczekaj aż podrośnie i pokaż mu swój głupi wpis, to może zrozumiesz.
Winę ponoszą niemieccy barbarzyńcy
W czasie walk zginęło ok 18.000 Powstańców. Ta hekatomba 200.000 zamordowanych cywilów to skutek metod, jakie niemieccy barbarzyńcy zastosowali do stłumienia Powstania. Ci zbrodniarze rzucili do walk oddziały sformowane z kryminalistów, po przejęciu terenu dokonywali masowych czystek ludności cywilnej oraz celowo równali miasto z ziemią. Te bestialskie metody w żaden sposób NIE BYŁY POTRZEBNE z taktycznego punktu widzenia, one służyły jedynie zaspokojeniu niemieckiej żądzy mordu. Jak można być na tyle głupim by winić za to powstańców?! Na czym polegała wina powstańców? Na tym, że wkurzyli Niemców? Co za bezmyślny zarzut, równie dobrze można powiedzieć, że Żydzi są odpowiedzialni za obozy koncentracyjne, bo też czymś wkurzyli Niemców.
W 1939 Warszawa broniła się przez, zdaje się, jakieś 10 dni, walki toczyły się wówczas pomiędzy licznymi, dobrze uzbrojonymi i wyćwiczonymi oddziałami wojskowymi a jednak straty, jakie poniosło miasto są NICZYM w porównaniu do tego, co stało się z Warszawą w 1944. Jeszcze raz podkreślam: działania walczących Powstańców NIE SĄ odpowiedzialne za lawinę niemieckiego bestialstwa, jaka obróciła się na Warszawę. Wyłączną odpowiedzialność ponoszą Niemcy, którzy świadomie podjęli decyzję EKSTERMINACJI ludności Warszawy PRZY OKAZJI tłumienia Powstania.
Od Polaków świętujących narodowe klęski gorsi są samobiczujący się Polacy, którzy uważają, że zasłużyliśmy sobie na każde dokonane na nas bestialstwo.
Brak logiki! Skoro nie mieli sprzętu, to po co się do Powstania zabierali
Powstania Warszawskiego powinniśmy się właściwie wstydzić
Bohaterskie, ale niemądre
Powstanie, choć bohaterskie i wymagające szacunku, było wielką, wielką klęską. Należy o nim pamiętać, ale nie świętować.
Re: Bohaterskie, ale niemądre
Obchody 1 sierpnia nie oznaczają świętowania Powstania tak, jak obchody 1 września nie oznaczają świętowania napadu Niemiec i Związku Sowieckiego na Polskę. Zarówno te pierwsze jak i te drugie uroczystości mają na celu oddanie szacunku, i nic więcej. Jeśli ktoś jest bardziej skłonny do refleksji, to może przy okazji, patrząc na zdjęcia powstańców, pomyśli: jakim Polakiem i człowiekiem będę/byłem ja mając te dwadzieścia parę lat? Powstańcy stawiają wysoko postawioną poprzeczkę, naprawdę warto się dla nich zatrzymać na chwilę, gdy usłyszy się syreny.
63 lata temu wybiła godzina "W"
Dlaczego, kiedy mówi się o Powstaniu Warszawskim większość obcokrajowców myśli o Powstaniu w Gettcie warszawskim w 1943 roku? Wiem to, bo już od lat zamieszkuję w różnych krajach Europy. Sam pochodzę z Warszawy i ten stan rzeczy mnie bardzo rani.
Przez wiele lat Żydzi na całym świecie odnosili się i ciągle odnoszą do swojej walki z wielkim szacunkiem. Oni też nie mieli szans, ale nawet z perspektywy przeminionego czasu nikt z nich nie nazwie owego zbrojnego zrywu "szaleństwem" czy "głupotą", właśnie z uwagi na szacunek dla swoich bohaterów.
Przez wiele lat sami Polacy w Polsce o swoim bohaterskim zrywie... W ankiecie internetowej "Czy jest właściwe, że po raz pierwszy rocznicę Powstania Warszawskiego będzie obchodziło się też w innych miastach i o godz. 17.00 zawyją syreny w 12 innych polskich miastach?" aż 60% Polaków uważa to za niewłaściwe, tylko 27% jest za, a pozostałe 13% nie ma zdania.
Polacy, Polacy! Chcemy, aby nas szanowano w Europie na równi z Anglikami, Francuzami, Niemcami, Włochami, to nauczmy się najpierw szanować samych siebie. Chwała bohaterom Powstania Warszawskiego!!! Przed ich patriotyzmem i ich ofierze chylę czoła do samej ziemi.
xxx
Ale to nie jest smutne wydarzenie. Przez 63 dni Warszawa była wolnym miastem. Trzeba się cieszyć, że mieliśmy tak wspaniałą młodzież.
xxx
Chyba głupią młodzież, która pozwoliła się bez sensu zabić i kompletnie zniszczyć miasto.
xxx
Szkoda, że można o nich mówić tylko w czasie przeszłym - mieliśmy. Powinni żyć i robić dobre rzeczy dla swojego kraju, a nie iść na mięso armatnie, żeby zaspokoić chore ambicje przywódców. Wszak było już po konferencji pokojowej? I podział polityczny i wpływów się już dokonał? To po co było te dzieci posyłać na śmierć?!
xxx
Nikt tych dzieci nie posyłał, oni sami chcieli brać udział w walce o wolną Polskę. Szkoda, że dzisiejsze pokolenie nic za darmo nie zrobi dla własnego kraju.
xxx
Ta nasza "stolica" to zawsze ma wielkie ambicje, ale nie zawsze jej wychodzi, jak się coś chce robić, to trzeba to jeszcze umieć zrobić, a nie rzucać się na coś, co przerasta możliwości. Tak to jest z nimi do dzisiaj, niech się lepiej wezmą do budowy tego stadionu, zamiast ciągle świętować, bo u nas już jest i my jesteśmy już gotowi na 2012. pozdro z Poznania.
xxx
Warszawę odbudowali żyjący Polacy. Gdyby wszyscy dali się wybić w powstaniach, kto by tę Polskę reprezentował?
Opinia do wiadomości: Cała Polska pamięta o warszawskich powstańcach
Ja nie. Polska to kraj żałób narodowych i wspomnień o powstaniach, a mnie interesuje teraźniejszość i mój byt.
Większość komentarzy wskazuje na to jak bardzo upodlony jest ten naród
Powstańcy walczyli o Polskę i o wolność, a nie o koryta i mamonę i oddawali swoje młode życia za ideały, które mają najwyższą wartość. Wstyd mi, że tak wielu rodaków zeszło na psy, a jednocześnie przykro, że Ci którzy mogli stanowić wzorzec moralny zginęli za Ojczyznę, czego tak wielu nie docenia.
Głupota Powstańców
Gdyby nie to Powstanie, moglibyśmy stawić czoła Rosjanom, a tak zostaliśmy zniewoleni na 45 lat, a do dziś odczuwamy skutki, gonimy dopiero Europę
Re: Głupota Powstańców
Fajnie być prorokiem ws. wydarzeń, które już nastąpiły i wszystkie fakty z tego okresu opisano w literaturze, łatwo też oskarżać tych, którzy wówczas podejmowali decyzje; ja sądzę, że Ciebie po prostu nie stać byłoby na takie czyny i na odważne decyzje, dlatego ten brak ubierasz w pozór mądrości; powstanie musiało wybuchnąć i wybuchłoby niezależnie jaką decyzję podjęłoby dowództwo AK, a jego wybuch obnażył cynizm Stalina i jego prawdziwe intencje; niestety jedna rzecz, której nie przewidzieliśmy, to słabość Amerykanów i Brytyjczyków, którzy nie kiwnęli palcem w bucie (chociaż mieli spore środki nacisku), aby zmusić Stalina do zmiany stanowiska. Poza tym, gdyby nie wydano rozkazu do walki, po wojnie propaganda stalinowska miałaby łatwiej w oskarżaniu AK o stanie z bronią u nogi i o sprzyjanie nazistom, żołnierzy AK zaś zesłano by w głąb Rosji i niewielu zapewne by wróciło, no i nie mielibyśmy mitu o bohaterach z Warszawy.
Szacunek i memento. Powstanie było dla Polski ostatnią szansą na wolność
Szacunek i memento. Powstanie było ostatnią szansą, aby upomnieli się o nas alianci z Zachodu - Wielka Brytania i USA. ZSRR pomogło jednak Niemcom w zmiażdżeniu powstania i na pomoc się nie doczekaliśmy. Teraz jest więcej plucia na USA i Wielką Brytanię (tak, te kraje nas opuściły - ostatecznie po Jałcie) niż na ZSRR, który czekał, aż Polacy w Warszawie się wykrwawią. Ciekawe dlaczego teraz bardziej nienawidzi się USA niż ZSRR za politykę w odniesieniu do Powstania Warszawskiego? Przeciez to ZSRR miał jasno sprecyzowany cel - eksterminacja niepodległościowego podziemia i pozbawienie Polski niepodległości...
Tak, trzeba o tym przypominać
Opowiadać młodym o kanałach i urwanych nogach, pokazywać filmy o piekle na ziemi. Po to, żeby młode pokolenia już nigdy nie dały się w takie coś wmanewrować.
Re: Tak, trzeba o tym przypominać
Racja, lepiej siedzieć cicho, pod piecem, choćby nie wiem co się działo, nogi się zachowa, to na pewno.
Moje 3 grosze
Można słusznie zauważyć brak realizmu, jeśli chodzi o cele militarne i polityczne Powstania Warszawskiego. Nie można jednak zgodzić się na to, żebyśmy to my wstydzili się za Powstanie. Przypomnijmy jak zachowali się wrogowie i "sprzymierzeńcy". Oto co powiedział Himmler do Hitlera na wieść o wybuchu Powstania Warszawskiego: „Za pięć, sześć tygodni Warszawa, stolica, głowa narodu, który od siedmiuset lat zagradzał nam drogę na wschód, będzie zgładzona, historycznie rzecz biorąc, problem Polski dla naszych dzieci, dla nas wszystkich przestanie być wielkim problemem” - to zapowiedź eksterminacji ludności Warszawy mimo nieuchronnie nadchodzącej totalnej klęski Niemiec - tak, na przyszłość... zdradza to nieco charakter i odwieczne ambicje narodu Niemieckiego. Związek Radziecki, wbrew przynależności do koalicji antyhitlerowskiej, należy zaliczyć do wrogów Polski (a za chwilę całego Zachodu). Dla Stalina Powstanie było z oczywistych względów pewnym kłopotem, nazywał je awanturą. Zgodnie z planami linia Wisły miała być przekroczona w sierpniu, a wojna mogła zakończyć się znacznie wcześniej. Jednak podstawy podziału Europy na strefy wpływów zostały już ustalone na konferencji teherańskiej 28.11-1.12.43, więc Stalin mógł spokojnie zatrzymać natarcie i poczekać na upadek Powstania. Nie można pominąć sprawy głupiej, nie wyjaśnionej śmierci w Gibraltarze charyzmatycznego polskiego przywódcy gen. Władysława Sikorskiego 4.07.43 - przy jego autorytecie i mądrości politycznej aliantom nie byłoby tak łatwo sprzedać Polski Stalinowi. Anglicy niestety przesunęli klauzulę tajności dokumentów w sprawie tej śmierci (zabójstwa?) do 2050 r., czyżby mieli coś na sumieniu? Wróćmy jednak do spraw związanych bezpośrednio ze stosunkiem do Powstania. Jak wiadomo Stalin odmówił prawa do lądowania samolotom zrzucającym pomoc dla powstańców (broń, lekarstwa, żywność) - nawet tych uszkodzonych przez obronę przeciwlotniczą, co łącznie z koniecznością powrotu w dzień powodowało ciężkie straty wśród lotników. Ta decyzja zaszokowała zachodnich aliantów, ale dobrze pokazuje charakterystyczne i dzisiaj butę i cynizm Rosjan, którzy dla realizacji swoich celów nie liczą się nawet z pozorami. Dodajmy, że w dzisiejszej Rosji planuje się przywrócić pozytywną pamięć o zbrodniarzu - Stalinie. Jeśli chodzi o stosunek aliantów do Powstania i związanej z nim sprawy niepodległości Polski, to nasuwa się tylko jedno określenie - zdrada. Na koniec chciałbym odnieść się do samych bohaterów. Strata ludzi (podobnie jak w Katyniu) była dla Polski niepowetowana. Ale Oni wspaniale walczyli i nie zginęli na darmo. Ta krew jest i pozostanie głęboko w duszy naszego narodu – pamiętajmy, że to nie Polacy walczyli o złą sprawę i to nie Polacy byli zdrajcami, a nasze wartości to wolność i honor. To my mamy prawo do dumy i obowiązek życia zgodnie z tymi wartościami. A jeśli Polska nadal jest dla kogoś problemem, to na pewno problem ten nie zniknie.
GW to GW
Mimo podniosłej chwili nie mogę się powstrzymać od gorzkich słów pod adresem GW. Nie żywię sympatii do tej gazety i wiele od niej nie oczekuję, ale tego rodzaju artykulik, jaki się dzisiaj tam ukazał jest żenujący. Mieszkam w Warszawie i wszyscy moi znajomi, z którymi rozmawiałem, z powagą zachowali się, gdy zawyły syreny, nikt nie przeoczył tej właśnie chwili. Ale lokalna GW znalazła/zmyśliła oczywiście malkontentów, których wrażenia nieco różniły się od większości, starczyło tego na artykuł o lekceważącym, nie licującym z atmosferą rocznicy wydźwięku, oto fragmenty:
Pani Małgorzata: Jestem osobą niepełnosprawną i nie mogę wyjść z domu, a tak bardzo chciałam poczuć atmosferę rocznicy. Nic nie było słychać, a głucha nie jestem. Pan Mirosław: Dlaczego u nas syreny nie trąbiły? Grzesiek, młody chłopak: Przy stacji metra Ursynów też było cicho. Byłem zbulwersowany.
Wielu może wydawać się to śmieszne, ale pewnych chwilach czytanie takich bzdetów może sprawić przykrość.