Kwantowe krajobrazy

28.10.2007, 13:07:16

Kwestia temperamentu

Wpis na 0. poziomie w kategorii Trivia.

Można narzekać, że w niedawnych debatach przedwyborczych niektórym dziennikarzom, politykom, nie wspominając o publiczności zabrakło klasy. Dziś to już historia. Warto jednak zauważyć, że nasi politycy i tak nie grzeszą nadmiarem temperamentu.

Łatwo przekonać się o tym, patrząc jak skończyła się ostra wymiana argumentów w jakimś programie w amerykańskiej telewizji CNN.

25.10.2007, 16:18:54

Pożar widziany z Kosmosu

Wpis na 0. poziomie w kategorii Trivia.

Na południu Kalifornii od 21.10.07 (n) sieją spustoszenie pożary, a strażacy przegrywają walkę z żywiołem. Utrata kontroli nad pożarami jest spowodowana warunkami pogodowymi: 30 stopniowe upały i silny wiatr w porywach do 100 km/h, który uniemożliwia strażakom przeprowadzenie skutecznej akcji. Rozprzestrzenianiu się pożaru sprzyja utrzymująca się w tym regionie od marca 2007 susza. Gubernator Arnold Schwarzenegger zadecydował o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w 7 hrabstwach: Los Angeles, Orange, Riverside, San Bernardino, San Diego, Santa Barbara i Ventura. Ewakuowano już ok. 900 tys. ludzi i jest to największa ewakuacja w USA od czasu huraganu Katrina, który w 2005 spowodował katastrofalną powódź w Nowym Orleanie. Dzisiejsze doniesienia mówią o zmniejszeniu siły wiatru i odzyskaniu kontroli nad pożarami przez strażaków, choć obszar zniszczeń nadal powiększa się.

Zamieszczony klip przedstawia interesujący widok pożarów w południowej Kalifornii z przestrzeni kosmicznej, najprawdopodobniej z International Space Station (ISS) wykonującej 15 okrążeń Ziemi na dobę na wysokości 350 km (dane przybliżone).

Przy okazji, ciekawe, czy komuś udało się obejrzeć ten filmik bez przechylania głowy? Kolejny klip to wczorajszy reportaż z walki z żywiołem, Fox News. Dziennikarze zastanawiają się, czy pożary nie są przypadkiem aktem terroryzmu dokonanym przez Al Kaidę. Ten klip jest dla bardziej cierpliwych - długość: 5:29.

05.09.2007, 10:01:48

Amok jak Nagi instynkt

Wpis na 0. poziomie w kategorii Trivia.

Kilkanaście minut temu sąd uznał, że 36-letni Krystian B. jest winny zarzucanych mu czynów - zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i skazał go na 25 lat więzienia. Historia związana z tą zbrodnią mogłaby stać się kanwą polskiej wersji dreszczowca podobnego do "Nagiego instynktu". Motywem zabójstwa dokonanego we Wrocławiu w 2000 r. była zazdrość o byłą żonę. W kilka lat po dokonaniu zbrodni i uniewinnieniu podejrzanego o nią Krystiana B., jeden ze śledczych zupełnie przypadkowo przeczytał książkę pt. "Amok", w której opisana była w najdrobniejszych szczegółach zbrodnia, którą sam wcześniej badał. Śledczy doprowadził do wznowienia postępowania, które dzisiaj skończyło się skazaniem mordercy.

Krystian Bala: "Amok"Książkę Krystiana Bali pt. "Amok" dzisiaj raczej trudno będzie kupić, choć nie wiem, czy autor życzyłby sobie jako reklamy akurat skazania siebie na 25 lat więzienia. Fragmenty książki ukazały się wcześniej na blogu Krystiana a w 2003 r. blog ukazał się jako książka "Amok". Wyrok został wydany na podstawie dowodów poszlakowych. Książka z dokładnym opisem przebiegu zbrodni, którą kilka lat po dokonaniu morderstwa napisał Krystian B. nie jest jedynym takim dowodem. 4 dni po zaginięciu ofiary Krystian B. wystawił na Allegro jej telefon komórkowy. Jest to o tyle zastanawiające, że zwłoki ofiary wyłowiono z Odry w miesiąc po jej zaginięciu. Najciekawsze jest to, że handlujący telefonami Krystian B. logował się na Allegro jako Chris B. - tak samo nazywał się bohater jego książki. W czasie drugiego śledztwa raz przyznał się do zbrodni, ale potem odmówił podpisania protokołu i od tamtego czasu konsekwentnie odmawiał składania zeznań.

Oto fragment recenzji książki, która ukazała się swego czasu w GW: "Jest to urywana relacja Chrisa - młodego intelektualisty, z zawodu tłumacza. Brutalnym i wulgarnym językiem opisuje swoje erotyczne przygody pomieszane z alkoholowymi libacjami i pseudofilozoficznymi wywodami. W kilku miejscach pojawiają się odniesienia do jakiegoś morderstwa. Zdaniem psychologów autor ujawnił fascynację zbrodnią i aktami sadystycznymi". Prokurator określiła książkę w sposób mniej wyszukany: "To obrzydliwa i wulgarna pseudoliteratura." W świetle wyroku, który niedawno zapadł zupełnie inaczej będzie wyglądać interpretacja książki Bali, niezależnie od jej faktycznej wartości literackiej. Oto recenzja "Amoku" znaleziona w portalu Onet.pl.

Z pewnością w polskojęzycznej literaturze nie było jeszcze takiej pozycji. Jej nielinearna narracja, bezpardonowość, użycie przez autora niezliczonej ilości niespotykanych porównań, wykorzystanie wielu technik literackich oraz bardzo kontrowersyjnych tez, mających zakorzenienie w historii filozoficznych sporów, a przede wszystkim żonglowanie nastrojami czytelników sprawiają, że nie można jej jednoznacznie zaklasyfikować.
To słowa wzbogaciły i pokryły świat niezliczonymi warstwami sensu, pogrążając go w mroku. Powietrzem naszych czasów coraz trudniej oddychać, a prawda jako taka stała się tylko jednym z wielu słów. "Amok" jest chwilami porażająco naturalistyczny, bezwstydnie wulgarny, pełny skatologicznych, paranoicznych i delirycznych obrazów, chwilami zaś impresjonistyczny, wręcz liryczny. Taki bowiem jest jego główny bohater Chris, zdemoralizowany intelektualista oraz jego otoczenie, w którym alkohol, narkotyki i seks są wszechobecne. Miejsce akcji i czas nie grają tu pierwszorzędnej roli, a odczytań tych inskrypcji może być bardzo wiele. Czy zrealizowaniem postulowanej w "Amoku" idei eutanazji języka jest brutalny mord dokonany na Mary, która mogłaby być personifikacją filozofii? Nie wiemy tego. Przydomek "Cesarz metafor" nadany autorowi przez internautów nie jest tu bezzasadny. Z pewnością nie da się tej lektury potraktować obojętnie, o czym ostrzegają, już na samym wstępie, słowa Chrisa: "Już cię zainfekowałem. Teraz nie zdołasz się ode mnie uwolnić. Będziesz do mnie powracać w nieskończoność, choćby czołgając się windą. W czołganiu się nie ustawaj!"

Nie zaprzeczę, że i mnie opanowała prostacka niezdrowa ciekawość dotycząca treści tej książki. Oprócz przytoczonej recenzji w portalu Onet.pl znajdziecie również pikantne fragmenty "Amoku". Nie znalazłem natomiast w Necie wspomnianych makabrycznych opisów dokonanej zbrodni.

13.06.2007, 12:50:11

Kosmiczny nierząd

Wpis na 0. poziomie w kategorii Trivia.

Fragment książki "Przestrzeń kosmiczna a człowiek" z 1966 r. (przed pierwszym lądowaniem człowieka na Księżycu):

Eksperymenty w kosmosie mogą jednak okazać się również szkodliwe dla naturalnych warunków rozwojowych ciał niebieskich, jeżeli nie będą zachowane należyte środki ostrożności. Chodzi o to, aby nie zanieczyszczać przestrzeni kosmicznej przez opady radioaktywne, a przede wszystkim, aby nie zawlec na Księżyc i na najbliższe planety bakterii. Wniesienie ziemskiego życia mikrobiologicznego na planety mogłoby doprowadzić do opanowania w krótkim czasie przez bakterie ziemskie całej planety. Szczególnie jest to niebezpieczna dla Marsa, gdzie może być jakieś życie, bo zbyt szybki rozwój bakterii ziemskich na Marsie mógłby to życie zniszczyć, a tym samym spowodować niepowetowaną stratę dla kosmicznych badań naukowych. Człowiek przez swą nierozwagę dokonał na własną szkodę olbrzymich zniszczeń przyrody na Ziemi, i dlatego przyroda kosmosu powinna być wzięta pod ochronę. Statki kosmiczne przed odlotem na inne planety powinny być dokładnie wyjałowione, kosmonauta zaś powinien zachowywać daleko idące środki ostrożności, aby nie przenieść na planetę obcych jej mikroorganizmów.

U mistrza Lema znajdujemy ten sam temat a rebours ("Dzienniki gwiazdowe", fragmenty "Podróży ósmej"):

A więc stało się. Byłem delegatem Ziemi w Organizacji Planet Zjednoczonych. (...) Ujrzawszy więc dużą, lśniącą maszynę z chromowanym szynkwasem oraz małymi szparkami na monety, czym prędzej wrzuciłem jedną, podstawiając zapobiegliwie przygotowany kubek termosu pod kran. Był to pierwszy międzyplanetarny incydent dyplomatyczny ludzkości na arenie galaktycznej, ponieważ rzekomy automat z wodą sodową okazał się zastępcą przewodniczącego delegacji tarrakańskiej w pełnej gali. To właśnie Tarrakanie podjęli się zarekomendowania naszej kandydatury na sesji. (...)

Wyniki prac Podkomisji śledczej - ciągnął Erydanin - doprowadziły do uchwalenia poprawki do punktu drugiego Karty Planet Zjednoczonych, która to poprawka głosi, co następuje: Niniejszym ustanawia się kategoryczny zakaz podejmowania czynności życiosprawczych na wszystkich planetach typu A, B, C, D oraz E Wragrasa, a jednocześnie nakłada się na zwierzchnictwo wypraw badawczych i dowództwa statków, które lądują na takich globach, obowiązek surowego przestrzegania powyższego zakazu. (...) Tom drugi Kodeksu Karnego Międzyplanetarnego, ustęp osiemdziesiąty, pod tytułem "O nierządzie planetarnym". Paragraf 214: Kto zapładnia planetę bezpłodną wskutek niedbalstwa, roztargnienia lub też przez zaniechanie zastosowania właściwych środków antykoncepcyjnych, podlega karze zagwieżdżenia do lat czterystu. (...) Dodam, iż w katalogu ciał, uznanych za definitywnie bezpłodne w rozumieniu zarówno hyperdoktora Wragrasa, jak Karty Planet Zjednoczonych oraz Kodeksu Karnego Międzyplanetarnego, figurują na stronicy 2618, wiersz 8 od dołu, następujące ciała niebieskie: Zembelia, Zezmaja, Ziemia i Zyzma...

Szczęka mi opadła, listy uwierzytelniające wysunęły mi się z ręki, pociemniało mi w oczach. - Wysoka Rado!! - zagrzmiał przedstawiciel Erydanu, strzelając w podłogę amfiteatru tomami Kodeksu Międzyplanetarnego (musiał to być ulubiony w OPZ chwyt oratorski). - Nigdy dosyć piętnowania nieodpowiedzialnych elementów, poczynających życie w warunkach do tego niegodnych!! Oto przychodzą do nas istoty, które nie znają ani ohydy własnej egzystencji, ani też jej przyczyn! Oto pukają do czcigodnych drzwi tego szanownego Zgromadzenia, i cóż my możemy im odpowiedzieć wtedy, wszystkim owym wszetekom, potworniaczkom, ohydkom, matkojadom, tępalom, załamującym swe nibyręce i padającym z nibynóg, kiedy się dowiadują, że doskonałym ich stwórcą był jakiś majtek, który wylał na skały planety martwej - sfermentowane pomyje z rakietowego wiadra, dla uciechy przydając owym żałosnym pierwocinom życia własności, które uczynią je potem urągowiskiem całej Galaktyki! (Sala wrzała, w krąg huczało: "Hańba! Precz! Patrzcie, Ziemianin rozpuszcza się już, Ohydek cieknie cały!!!")

Istotnie, biły na mnie poty. Erydanin, przekrzykując ogólną wrzawę, wołał: - Zadam obecnie kilka pytań końcowych czcigodnej delegacji tarrakańskiej! Czy nie jest prawdą, że w swoim czasie wylądował na martwej podówczas planecie Ziemi statek pod waszą flagą, któremu wskutek awarii lodówek popsuła się część zapasów? Czy nie jest prawdą, że na statku tym znajdowało się dwóch próżniarzy, skreślonych później ze wszystkich rejestrów za bezwstydne machinacje z rzęślami, i że ci dwaj łotrzy zwali się Bann i Pugg? Czy nie jest prawdą, że Bann i Pugg postanowili, po pijanemu, nie zadowolić się zwykłym zanieczyszczeniem bezbronnej, pustynnej planety, gdyż zachciało im się zaaranżować na niej w sposób występny i karygodny, ewolucję biologiczną, jakiej świat dotąd nie widział? Czy nie jest prawdą, że obaj ci Tarrakanie rozmyślnie, z najwyższym napięciem złej woli obmyślili sposób stworzenia z Ziemi - wylęgarni dziwolągów na skalę całej Galaktyki, panopticum, gabinetu makabrycznych osobliwości, którego żywe eksponaty stałyby się, w swoim czasie, pośmiewiskiem najdalszych Mgławic?! Czy nie jest prawdą, że pozbawieni wszelkiego poczucia przystojności i hamulców etycznych, obaj ci bezecnicy wylali na skały martwej Ziemi sześć beczek zjełczałego kleju żelatynowego i dwie bańki nadpsutej pasty albuminowej, że dosypali do owej mazi - sfermentowanej rybozy, pentozy i lewulozy, polali je trzema dużymi konewkami roztworu zgliwiałych aminokwasów, po czym powstałą bryję bełtali łopatką od węgla, skrzywioną w lewo, wskutek czego białka wszystkich przyszłych istot ziemskich stały się LEWO-skrętne?! Czy nie jest nareszcie prawdą, żę Pugg, cierpiący podówczas na silny katar, a podżegany do tego przez słaniającego się od nadużycia trunków Banna, w sposób rozmyślny nakichał do plazmatycznej zarodzi, a zakażając ją przez to złośliwymi wirusami, rechotał, iż dzięki temu tchnął "sakramenckiego ducha" w nieszczęsny zaczyn ewolucyjny?! Czy nie jest prawdą, że lewoskrętność owa i owa złośliwość przeszły następnie w ciała ziemskich organizmów i przetrwały w nich po dzisiaj, od czego cierpią teraz bezwinni przedstawiciele rasy Artefactum Abhorrens, którzy nazwali siebie mianem homo sapiens jedynie z prostaczej naiwności? Czy nie jest przeto prawdą, że Tarrakanie winni nie tylko zapłacić za Ziemian wpisowe, w wysokości biliona ton platyny, ale także muszą wypłacić nieszczęśliwym ofiarom planetarnego nierządu - KOSMICZNE ALIMENTY?!

Po tych słowach Erydanina wybuchło w amfiteatrze pandemonium. (...) W pewnej chwili ktoś złapał mnie boleśnie za włosy, aż jęknąłem; to Tarrakanin, usiłując zademonstrować, jak porządnie zostałem wykonany przez ziemską ewolucję i jak bardzo nie zasługuję na miano byle jakiej istoty, luźno tylko posklejanej ze zgniłych odpadków, walił mnie raz za razem po głowie swoją olbrzymią, ciężką przylgą...

08.06.2007, 08:36:40

Inwektywy

Wpis na 0. poziomie w kategorii Trivia.

Warto znać dokładne znaczenie używanych słów, a nie wszyscy wiedzą, iż powszechnie używane inwektywy są w istocie terminami z dziedziny psychiatrii. Oto stosowny fragment odpowiedniego podręcznika:

"Debile mogą wykonywać szereg zawodów, mogą na ogół nieźle przystosować się do życia, choć napotykają na znacznie większe trudności niż ludzie umysłowo sprawni; jako korzystających z pełni uprawnień w społeczeństwie, uznaje się ich często także przed sądem karnym za odpowiedzialnych. Imbecyl ma znacznie mniejsze możliwości życiowe. W szkole najlepsi z imbecylów opanowują niekiedy elementy czytania i pisania, ale nie na długo; nie potrafią przyswoić sobie żadnego zawodu, są natomiast niekiedy w stanie wykonywać proste prace pod stałą opieką. Idiota nie może się niczego nauczyć, wymaga stałej opieki, ponieważ nie potrafi zadbać nawet o elementarne potrzeby."

Następnym razem, gdy będziecie chcieli powiedzieć do kogoś "Ty idioto!", warto wcześniej się zastanowić i ewentualnie lepiej to sprecyzować.

kwantowekrajobrazy is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.