<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"><channel><title>Kwantowe krajobrazy</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/</link><description>Wpisy z dziennika internetowego Jogger, wspomaganego przez Jabbera</description><lastBuildDate>Wed, 16 May 2012 01:26:25 +0200</lastBuildDate><generator>JoggerPL</generator><item><title>Czyżby następny człowiek honoru?</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/17/czyzby-nastepny-czlowiek-honoru/</link><description>&lt;p&gt;Fajna grafika znaleziona w Internecie&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy czeka nas namaszczenie przez Michnika następnego człowieka honoru? Wiele na to wskazuje, miłość między tymi środowiskami rozkwita.&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://www.yarrok.republika.pl/tusk-michnik2.jpg&quot; alt=&quot;Donald Tusk i Adam Michnik, grafika satyryczna&quot;&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 17 Nov 2007 14:24:37 +0100</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/17/czyzby-nastepny-czlowiek-honoru/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Dywan przesiąknięty potem i krwią dzieci</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/16/dywan-przesiakniety-potem-i-krwia-dzieci/</link><description>&lt;p&gt;Szacuje się, że nawet 2/3 sprzedawanych na świecie dywanów jest robionych przez dzieci. Eksport dywanów produkowanych w fabrykach wykorzystujących dzieci do niewolniczej pracy jest znaczącą częścią dochodu narodowego Pakistanu. Fabryki są chronione przez mafie współpracujące z rządem. Zyski pozwalają Pakistanowi m.in. na kontynuowanie programu nuklearnego, co z kolei pozwala temu państwu na utrzymanie znaczącej pozycji na arenie międzynarodowej oraz kontynuowanie strategii wzajemnego odstraszania w konflikcie z Indiami. Wielka historia i polityka nabiera zawsze innego wymiaru, gdy spojrzy się na nią przez pryzmat losów konkretnego człowieka, zapraszam zatem do poznania losów małego Iqbala Masiha.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Historia Iqbala Masiha&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src=&quot;http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/5/5d/Iqbal_Masih.jpg&quot; alt=&quot;Iqubal Masih&quot; width=&quot;250&quot; height=&quot;250&quot; align=&quot;left&quot; style=&quot;margin-right:6px&quot;&gt;Iqbal Masih urodził się w rodzinie biednych chłopów w pendżabskiej wiosce nieopodal Lahore. Gdy miał cztery lata, jego rodzice w zamian za pożyczkę - zwaną w Pakistanie peszgi - oddali go do niewolniczej pracy. Wysokość pożyczki stanowiła równowartość 12 $. Iqbal trafił do manufaktury dywanów. Wszystko, co zarobił, szło na poczet zaciągniętego długu. Pracował bez wytchnienia kilkanaście godzin dziennie. Za pomylenie ściegu lub zbyt wolną pracę przykuwano go łańcuchami do krosien. Ranił sobie palce szorstką przędzą, godzinami wdychał wełniany pył. Pracodawca całkowicie kontrolował los chłopca, który musiał przychodzić do tkalni, nawet gdy był chory.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Iqbal zbuntował się jednak i w wieku 11 lat uciekł od swego właściciela. Zaopiekował się nim Front Wyzwolenia od Niewolniczej Pracy (BLLF, Bonded Labour Liberation Front). Chłopiec rozpoczął naukę w jednej ze szkół założonych przez Front (hasło BLLF to walka z niewolnictwem przez edukację) i jednocześnie pomagał przywódcy Frontu Eshanowi Ullahowi Khanowi uwalniać dzieci z tkalni, cegielni i innych miejsc niewolniczej pracy. Dzięki pomocy Iqbala, który zakradał się do manufaktur, rozmawiał z uwięzionym pracownikami i przekazywał na zewnątrz informacje o nich, tysiące maluchów mogły powrócić do swych rodzin, do szkół i zabaw. Chłopiec stał się słynny Przemawiał na wiecach, jeździł po całym Pakistanie. Jesienią 1994 r. wyjechał na Zachód, gdzie opowiadał o swoich tragicznych doświadczeniach. W Bostonie odebrał nagrodę Reebok Youth in Action Award, którą ta firma co roku przyznaje dzieciom działającym na rzecz innych dzieci.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Już przed podróżą przedstawiciele potężnej mafii dywanowej grozili, że zabiją Iqbala i jego rodzinę. Tymczasem światowe media obiegły zdjęcia Iqbala na amerykańskich salonach, jego historię poznały mieszczuchy z zachodnich miast - potencjalni odbiorcy wytwarzanych w pakistańskich manufakturach dywanów. W kwietniu 1995 r. w czasie świąt wielkanocnych chłopiec pojechał do krewnych. (Był katolikiem. Katolicy należą do najniższych warstw społeczeństwa Pakistanu). Gdy wraz z kuzynami wybrał się na wycieczkę rowerową, zamordowali go nieznani sprawcy, wystrzeliwując do niego 120 kul.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;[Żródło: Gazeta.pl, &lt;a href=&quot;http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34181,4659884.html&quot;&gt;Kupujemy pot i krew&lt;/a&gt;, zdjęcie: Wikipedia English]&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Moje refleksje&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Nie należę do ludzi naiwnych, którzy uważają, że świat uda się łatwo zmienić. Wręcz nie popieram podejrzanych lewackich ruchów pacyfistycznych i ekologicznych, które nierzadko są wspierane i kontrolowane przez rosyjski wywiad, a jedyne co potrafią to robienie hałasu w sprawach trzeciorzędnych. Doceniam za to wolontariuszy, którzy jeżdżą w niebezpieczne regiony świata, gdzie na miejscu na miarę możliwości pomagają najbardziej skrzywdzonym ludziom i informują świat o ich losie. Tak jak np. działacze monitorujący poniżenia i agresję, jakiej na co dzień doznają Palestyńczycy ze strony Żydów na tzw. terytoriach okupowanych. Nie wzruszają mnie żebrzący na ulicach i w tramwajach Rumuni stanowiący część mafii, której nie chciałbym widzieć w Polsce. Jednak opowiedziana wyżej historia robi na mnie dojmujące wrażenie. Rozpierając się w fotelu przed telewizorem, włączając MTV i sięgając jedną ręką po piwo a drugą po czipsy, czuję, że coś w głębi duszy mnie uwiera. Włączając niedawno zmodernizowany komputer i rozkoszując się cichą pracą podzespołów oraz niemal natychmiastowym ładowaniem stron po superszybkim łączu - to samo. Uważamy nasz kraj za biedny, uważamy, że zasługujemy na więcej, patrzymy pożądliwie na domy i samochody będące częścią codziennego życia naszych zachodnich sąsiadów - i słusznie. Obawiam się jednak - idącego wraz z bogactwem i całą wyrafinowaną konsumpcją, której w jej nadmiarze i przepychu nie sposób przetrawić - utracenia przez nas tego, co jest i powinno być nieodłączną cechą człowieka, czyli wrażliwości na ludzką krzywdę.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Niewesołe zakończenie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Pakistańska mafia dywanowa nie pozwoliła na wykrycie morderców Iqbala. Jednak jego śmierć sprawiła, że o niewolniczej pracy dzieci w manufakturach dywanów zrobiło się głośno. Dla BLLF zaczęła napływać pomoc z całego świata, a eksport pakistańskich dywanów zaczął spadać. Na to Pakistan nie mógł sobie pozwolić. Posłuszne media zaczęły oczerniać Front i jego przywódców (oskarżono ich np. o wykorzystywanie seksualne dzieci pozostających pod ich opieką). Tajne służby zaczęły urządzać rewizje, niszczyć samochody, sprzęt biurowy, zastraszać pracowników wielogodzinnymi przesłuchaniami, zaczęły się aresztowania. Działalność BLLF została praktycznie sparaliżowana. W bogatych krajach działa godny uznania ruch Fairtrade, który zaleca kupowanie tylko towarów z odpowiednim logo, co ma dać gwarancję, że zostały wyprodukowane przez ludzi dorosłych za godziwą zapłatę (chodzi głównie o produkty pochodzące z krajów Trzeciego Świata, takie jak kawa, herbata, ubrania, artykuły sportowe i właśnie dywany). Jednak w pogoni za obniżką kosztów nawet firmy z certyfikatami nie dotrzymują standardów i zdarza się, że po latach zostają przyłapane na korzystaniu z usług manufaktur zatrudniających dzieci.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 16 Nov 2007 11:02:18 +0100</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/16/dywan-przesiakniety-potem-i-krwia-dzieci/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Niezależny ekspert prawdę ci powie</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/04/niezalezny-ekspert-prawde-ci-powie/</link><description>&lt;p&gt;Ostatnio w mediach rozgorzała nagonka na PiS oraz na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Myślałem, że gdy pieszczoch mediów już wygrał wybory, to dadzą sobie spokój z tym ciągłym antypisowskim szczekaniem i praniem mózgu widzów, radiosłuchaczy, czytelników wszelakich mediów. Jaki byłem naiwny! Najtrudniej jednak pogodzić się z tym, że tak wielu ludzi tak łatwo psychotechniczne zagrania antypisowskiej propagandy kupuje. Ale po kolei.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Miłe opakowanie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Problem polega na tym, że totalitarny system, który ludziom prał mózgi przemocą, okazał się średnio skuteczny (z pewnymi wyjątkami o dobrej skuteczności jak np. ZSRR, Korea Pn.), bo ludzie odruchowo dystansowali się od narzucanej siłą propagandy. Dzisiaj propaganda jest podawana w miłym opakowaniu i usilnie stara się przyjmować pozę niezależności - o czym za chwilę. Miłe opakowanie to np. Kuba Wojewódzki, który np. ku uciesze gawiedzi swój stosunek do rządu PiS-u demonstruje za pomocą planszy z gołą dupą. Dla tylko nieco bardziej wyrafinowanej publiczności jest opakowanie w formie miłych starszych panów: Grzegorza Miecugowa i Tomasza Sianeckiego, których program &quot;Szkło kontaktowe&quot; nazwany jest Radiem Maryja dla wykształciuchów. W przypadku tego programu mamy do czynienia ze swoistym fenomenem - interakcja z widzami polega na wyświetlaniu sms-ów w większości nader infantylnych oraz rozmowach telefonicznych na antenie, w których w większości widzowie prezentują absurdalnie wysoki poziom nienawiści do PiS-u. Redaktorzy prowadzący traktują to wszystko ciepło i ze zrozumieniem, dodając ochoczo własne trzy grosze, z rzadka okazując fałszywą, czysto deklaratywną bezstronność. To ostatnie częściej i z pewną dozą szczerości zdarza się Tomaszowi Sianeckiemu, któremu widocznie pozostały resztki przyzwoitości. Fenomen polega na tym, że program tak jawnie stronniczy i wypełniony taką ilością żółci skierowanej do przeciwników politycznych jest traktowany przez swoich wyznawców, owych wykształciuchów jako szczytowa forma intelektualnego wyrafinowania i wysokiej klasy.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Formalnie niezależny komentarz&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Media celem zapewnienia swoim odbiorcom należytego poziomu wiedzy powołują się często na tzw. niezależnych ekspertów. Taki ekspert to może być np. prawnik, który z dwóch przypadków wykorzystania nieścisłości w kiepskiej Konstytucji III RP reprezentowanych przez PO i PiS &quot;bezstronnie&quot; wykaże, iż PO postąpiła zgodnie z Konstytucją, a PiS - sprzecznie. Dalej mamy poczet ekspertów-politologów, którzy zawsze stwierdzą, że incydent z pijanym Kwaśniewskim nie zaszkodzi zbytnio postkomunistom, ale najmniejsza wpadka polityka PiS, to już totalna kompromitacja, rozpad PiS-u i wymazanie znienawidzonych Kaczorów z historii. W kampanii wyborczej mieliśmy też często do czynienia z tzw. ekspertami od wizerunku politycznego, którzy - oczywiście &quot;bezstronnie&quot;, ale za to z mocą naukowego autorytetu - pouczali widzów, który spot czy billboard ma im się podobać, a który - nie. Na moim skromnym blogu nie raz zwracałem uwagę na te paradoksy &quot;bezstronności&quot;, niestety nawet mówiąc rzeczy oczywiste i łatwo zauważalne gołym okiem, jest się narażonym na posądzenie o paranoję czy epitet oszołoma - zwłaszcza, jeśli zwróci się uwagę, że cała propaganda jest sterowana przez ośrodek towarzysko biznesowy zwany umownie salonem, w którym przewodnikiem jest Adam Michnik. Ten sam Michnik, który w swoim szmatławcu czyli &quot;Gazecie Wyborczej&quot; napisał tuż przed wyborami 15.10.07: &lt;a href=&quot;http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/15/michnik-chce-odzyskac-polske/&quot;&gt;&quot;Teraz nadszedł moment, by odzyskać Polskę&quot;&lt;/a&gt;. Nie życzyłem mu tego, ale niestety stało się - odzyskał. Nie chcę być złym prorokiem, ale wiele wskazuje na to, że odzyskał na dobre. Błędy III RP, które od 1989 po 16 tak dobrych dla elit latach (choć dla społeczeństwa znacznie gorszych) doprowadziły do nieznacznego i bardzo chwiejnego - ale jednak - zwycięstwa sił patriotycznych w 2005, zapewne zostaną przeanalizowane, aby ich nie powtórzyć. Szykują się cztery lata salonowych rządów, w trakcie których - co widać już u samego początku - opinia publiczna będzie nadal urabiana z pełną mocą ciężkiej artylerii - TVN, Polsat, stacje radiowe, &quot;Gazeta Wyborcza&quot;, &quot;Dziennik&quot;, &quot;Polska&quot; a wkrótce zapewne i media publiczne. Utracone po raz pierwszy wpływy systemowe w strukturach państwa - czyli efekt rozwiązania WSI i utworzenia CBA - mogą zostać przywrócone i - być może - jeszcze lepiej zabezpieczone. Tego, co tu napisałem, nie widać jednak na pierwszy rzut oka, wymaga to uważnej obserwacji życia publicznego na przestrzeni wielu lat. Wiem to dobrze, bo - wstyd to przyznać - sam przez jakiś czas łapałem się na lep &quot;Gazety Wyborczej&quot; (tym bardziej, że przez długi czas na rynku prasowym nie było alternatywy). Jak wspomniałem wcześniej, stronniczość salonowych ekspertów wspierających się naukowym żargonem była wręcz bezczelna, ale mimo to byli oni zawsze podpisani jako niezależni eksperci czy komentatorzy - są to typowe, wręcz banalne i stosowane nagminnie psychotechniki. Sama znajomość mechanizmów już znacząco zmniejsza ich siłę oddziaływania. Mała to dla mnie satysfakcja, gdy przekonuję się, iż nie myliłem się, gdy teraz pojawiają się gdzieniegdzie informacje, iż ten i ów &quot;niezależny ekspert&quot; zapraszany do różnych mediów faktycznie był człowiekiem pracującym na zlecenie PO. Media ze zrozumiałych przyczyn nie są zainteresowane robieniem z tego afery. Aktualnie tematem nr 1 jest przecież opluwanie Prezydenta, którego trzeba jak najbardziej zneutralizować, aby nie przeszkadzał w odzyskiwaniu wpływów. I tak &quot;niezależny ekspert&quot; prawny prof. Michał Kulesza wykonuje ekspertyzy prawne na zlecenie PO i jest doradcą tej partii. Adam Łaszyn, &quot;niezależny ekspert&quot; od wizerunku medialnego, prezes agencji medialnej - jak się okazuje - współpracuje z PO już od 2005, ma kontrakty z tą partią na szkolenia medialne. Oto jeden z jego komentarzy: &quot;Co do debaty Tusk–Kaczyński nie było żadnych wątpliwości. Kaczyński sromotnie poległ i zobaczyli to wszyscy Polacy. Tusk pokazał największą charyzmę.&quot; Szkoda, że nie powiedział wprost, że zachwala jakość własnych usług, gdyż to on przygotowywał Tuska do debaty. Czyżby wstydził się swoich interesów? Raczej chce mieć ciastko (lukratywne kontrakty) i zjeść ciastko (niezależny ekspert). Żerując na mocy medialnego salonu, w którym żadna krytyka nie przebije się szerzej oraz na naiwności i - w gruncie rzeczy - bezbronności odbiorców, którzy nie mają czasu i możliwości analizować dogłębnie wszystkich aspektów, wszystkie te cwaniaczki niemożliwe mogą uczynić możliwym.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 04 Nov 2007 09:25:43 +0100</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/04/niezalezny-ekspert-prawde-ci-powie/</guid><category>Media</category><category>Polityka</category></item><item><title>Pułkownik Paul Tibbets nie żyje</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/03/pulkownik-paul-tibbets-nie-zyje/</link><description>&lt;p&gt;01.11.07 w Columbus, Ohio, USA zmarł w wieku 92 lat emerytowany pułkownik Paul Tibbets, pilot i dowódca amerykańskiego bombowca B-29 Superfortress nazwanego &lt;i&gt;Enola Gay&lt;/i&gt;, który 06.08.45 o 08:15 zrzucił bombę atomową na Hiroszimę, w Japonii, pierwszą w historii bombę atomową użytą na wojnie. Wybuch 5-tonowej bomby (siła 15 kt trotylu), którą nazwano &lt;i&gt;Little Boy&lt;/i&gt;, zabił około 100 000 ludzi, Hiroszima została doszczętnie zniszczona. W trzy dni później amerykańskie siły powietrzne zrzuciły drugą bombę atomową na Nagasaki, śmierć poniosło tam 75 tysięcy ludzi. 10.08.45 cesarz Hirohito, wstrząśnięty losem mieszkańców, nie zważając na tradycję, rozkazał zaakceptowanie żądania Amerykanów czyli bezwarunkowej kapitulacji. 15.08.45 cesarz wygłosił orędzie, w którym ogłosił o zawieszeniu broni. 02.09.45 akt bezwarunkowej kapitulacji Japonii został podpisany na pokładzie pancernika USS &quot;Missouri&quot;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Paul Tibbets zawsze powtarzał, że nie ma wyrzutów sumienia z powodu zrzucenia bomby. Jak mówił, bardzo przeżywał fakt, że zginęło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ale uważał swoją misję w 1945 r. za patriotyczny obowiązek, który należało wykonać. Dementował pogłoski, że popadł w alkoholizm, zwariował, albo popełnił samobójstwo. W jednym z wywiadów stwierdził, że &quot;śpi w nocy spokojnie&quot;. Przed śmiercią polecił, aby nie organizować mu uroczystego pogrzebu, a na grobie nie stawiać kamienia nagrobnego. Jak powiedział, nie chciał, żeby stał on się miejscem protestów przeciwników broni atomowej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dyskusja o moralnym usprawiedliwieniu zrzucenia bomby atomowej co jakiś czas powraca w USA. Moim zdaniem postawa wojującego pacyfisty epatującego wysokością strat i cierpieniem ofiar nieuchronnie odbiera rozsądek i zdolność szerszego, obiektywnego spojrzenia na sprawę. Zacznijmy od tego, że łączne straty Japonii w czasie II wojny światowej wyniosły 1300 tys. żołnierzy i 900 tys. cywili. Amerykańskie straty w wojnie z Japonią to 280 tys. żołnierzy. Sprawa, o której często zapomina się w ogniu dyskusji skierowanej przeciwko broni atomowej, to naloty dywanowe stosowane od początku II wojny światowej przeciwko miastom i powodujące straty o skali podobnej do ówczesnych bomb atomowych i również równające miasta z ziemią. Najsłynniejsze naloty dywanowe to w nocy 13/14.02.45 na Drezno - 1370 bombowców, 30 tys. ofiar oraz w nocy 09/10.03.45 na Tokio - 279 B-29 Superfortress, 120 tys. ofiar. W wymienionych nalotach stosowano bomby zapalające wywołujące tzw. burzę ogniową czyli zjawisko wysysające tlen z całej okolicy. W takim nalocie ludzie, którzy nie zginą bezpośrednio od płomieni, giną w wyniku uduszenia - tak było w przypadku 70% ofiar nalotu na Drezno. Jak widać, w kontekście innych działań wojennych i ich skutków trudno jakoś szczególnie oburzać się na użycie bomb atomowych. Decyzja o użyciu tej broni spoczywa na barkach ówczesnego prezydenta USA, Harry'ego Trumana. Przy jej podjęciu wzięto pod uwagę szacunkowe straty w przypadku desantu na wyspy Japońskie, na których spodziewany był fanatyczny i desperacki opór wszystkich Japończyków, którzy do tego byli już przygotowywani. Szacowano, że zginęłoby kilkaset tysięcy żołnierzy amerykańskich i tyleż japońskich cywilów. Tak czy inaczej po Hiroszimie cały świat był zaszokowany mocą nowej broni - jeden samolot, jedna bomba i całe miasto zniszczone. W przeciwieństwie do uranowej bomby zrzuconej na Hiroshimę bomba &lt;i&gt;Fat Man&lt;/i&gt;, która spadła na Nagasaki, była wykonana z plutonu. Jednym z celów bombardowania było porównanie skutków niszczących obu typów bomb.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;B-29 Enola Gay, National Air and Space Museum, Północna Virginia&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://media.nasm.si.edu/webimages/640/SI2003-29268-5_640.jpg&quot; alt=&quot;B-29 Enola Gay, National Air and Space Museum&quot; width=&quot;532&quot; height=&quot;404&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pułkownik Paul Tibbets, dowódca B-29 Superfortress &quot;Enola Gay&quot;, który zrzucił bombę atomową na Hiroszimę na tle historycznego samolotu&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://i.wp.pl/a/f/jpeg/18695/TRWas1119504.jpeg&quot; alt=&quot;pułkownik Paul Tibbets, dowódca samolotu, który zrzucił bombę atomową na Hiroszimę&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Hiroshima i Nagasaki, miasta, na które w 1945 r. zrzucono pierwsze bomby atomowe&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/06/Japan_map_hiroshima_nagasaki.png/508px-Japan_map_hiroshima_nagasaki.png&quot; alt=&quot;Mapa Japonii, Hiroszima, Nagasaki&quot; width=&quot;250&quot; height=&quot;295&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Grzyb atomowy po wybuchu bomby atomowej nad Hiroszimą 06.08.45&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://upload.wikimedia.org/wikipedia/pl/5/5a/Hirosima.jpg&quot; alt=&quot;Grzyb atomowy, Hiroszima, 06.08.1945&quot; width=&quot;532&quot; height=&quot;678&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Grzyb atomowy po wybuchu bomby atomowej nad Nagasaki 09.08.45&lt;br&gt;
&lt;img src=&quot;http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e0/Nagasakibomb.jpg&quot; alt=&quot;Grzyb atomowy, Nagasaki, 09.08.1945&quot; width=&quot;532&quot; height=&quot;627&quot;&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 03 Nov 2007 22:18:30 +0100</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/03/pulkownik-paul-tibbets-nie-zyje/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>PO pod kontrolą</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/01/po-pod-kontrola/</link><description>&lt;p&gt;Zostało mi jeszcze kilka tematów i zaległych materiałów z bieżącej polityki, w którą ostatnio zaangażowałem się, które chciałbym jeszcze opublikować, a potem zobaczymy. Wstępnie planuję mniej wpisów o bieżącej polityce wewnętrznej oraz powrót do tematyki futurologicznej, połączenie hi-tech z globalizacją i innymi trendami społeczno-politycznymi oraz co z tego może wyniknąć. Na takie tematy mam sporo przemyśleń. Teraz chciałbym napisać, że PiS jest najlepszą siłą polityczną na miarę dzisiejszej Polski i wierzę, że skoro niemożliwe jest dalsze pełnienie misji rządzenia Polską, to PiS wykona swoje obecne zadania związane z rolą partii opozycyjnej najlepiej, jak będzie to możliwe. Nie będzie porównania z destrukcyjną, arogancką, wiecznie obrażoną na PiS i obrażającą swoich przeciwników Platformą Obywatelską Donalda Tuska. PiS będzie m.in. kontrolować poczynania partii rządzącej, a już pierwsze dni po zwycięstwie wyborczym PO wskazują na to, że będzie co kontrolować.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Klasa życzeń&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Chciałbym jednak, żeby było zupełnie jasne, iż życzyłbym sobie, nam wszystkim a przede wszystkim Polsce, którą kocham (nie wstydzę się tego napisać), aby wyniki rządów Platformy były dla naszego kraju jak najlepsze. Inna sprawa, że mam uzasadnione przesłanki, aby w spełnienie tych życzeń nie wierzyć. Jednak podkreślam jeszcze raz, że chciałbym się mylić w tej sprawie. Myślę, że zwolennicy PiS różnią się w tym od niemałej części zwolenników PO. Szczególnie mam tu na myśli tych zajadłych tzw. antykaczystów, którzy są skłonni dopuścić się manipulacji, czy nawet podłości, aby tylko dokopać swoim politycznym wrogom. Potrafią drwić z nazwiska czy powierzchowności osób, ale to jeszcze nic.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&quot;Życzę jak najgorzej! (...) Dziś dzień zaprzysiężenia rządu Jarosława Kaczyńskiego. Poseł Cymański w telewizji wybrzydzał na polityka SLD, że nie zdobył się na dobre życzenia dla nowego premiera i jego ekipy. Ja się zdobędę. Moim jedynym dobrym życzeniem byłoby, żeby Kaczyńskiego Duch Święty nawiedził i wyleczył z obsesji i jeszcze gorszych przypadłości. Wszystkie inne moje życzenia są złe i nie zamierzam ich ukrywać. Wiem co będzie robił. Życzę porażek na wszystkich frontach, bo każde zwycięstwo tego Układu to porażka Polski i zagrożenie dla wolności. Życzę także porażek gospodarczych, choć za to płacą ludzie. Ale tylko one mogą wstrząsnąć bazą wyborczą tej wstecznej władzy i uniemożliwić dalsze hodowanie Chwasta zwanego IV RP. (...) Poza nawiedzeniem przez Ducha Świętego, wszystkiego złego Panie Premierze.&quot; To są życzenia złożone 14.07.06 z okazji zaprzysiężenia rządu Jarosława Kaczyńskiego na blogu Waldemara Kuczyńskiego, warto zapamiętać te życzenia i nazwisko tego, co Polsce życzy jak najgorzej. Ten były polityk związany ze środowiskiem UW/PD oraz Adama Michnika, obecnie publikujący w GW zachował się jak ostatni padalec. Po pierwszych krytycznych komentarzach i protestach, Kuczyński skasował ten skandaliczny wpis i zamieścił coś w rodzaju sprostowania, ale wpis rozszedł się już w cytatach na innych blogach. Szeroko przedstawił sprawę na swoim blogu m.in. Galba. Jednak salon nie spał zbyt długo i szybko ruszył Kuczyńskiemu z odsieczą. Odzyskawszy pewność siebie Kuczyński zaatakował protestujących przeciwko tym &quot;życzeniom&quot; nazywając ich &quot;PiSowskimi klonami&quot;. Sam Galba został posądzony o antysemityzm (sic!) i od tego czasu był wielokrotnie atakowany przez salon. Jednym z ciekawszych incydentów było nazwanie go przez Kuczyńskiego (chyba w akcie zemsty) &quot;półpsychopatycznym narwańcem&quot; 10.10.07 w programie radia Tok FM, czym Kuczyński przebił nawet dziennikarzy tego radia należącego przecież do Agory.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Klasa przeprosin&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Ludzie salonu, czyli tego pokroju co pan Kuczyński, na skutek zwycięstwa PO dostali wiatr w żagle i tym bardziej będą teraz swoimi podłymi metodami niszczyć przeciwników politycznych. Dobrym przykładem jest dwoje dziennikarzy z antysalonowej &quot;Gazety Polskiej&quot;, wobec których właśnie zapadła decyzja sądu, zgodnie z którą mają być 13.12.07 prewencyjnie aresztowani na 48 h (to nie jest ponury żart!). Co za zbieżność - tylko zwyciężyła PO, a od razu dawne męty odzyskują wszędzie swoje wpływy, ludzie dawnego systemu po prostu przez 2 lata zbytnio się nie wychylali, ale przecież nie zniknęli. I jeszcze ta symboliczna data 13.12. A naiwni dawali się nabrać, że to PiS był rzekomo przeciwko wolności słowa lub też demokracji. Innym przykładem chamskich ataków na przeciwników politycznych jest medialna szopka urządzana wokół Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, prawdopodobnie tylko dlatego, że tak bardzo im nie pasuje ten najlepszy z polskich prezydentów po 1989 r. O Wojciechu Jaruzelskim szkoda mówić, był to czołowy przedstawiciel znienawidzonej dyktatury PRL, służalczy w stosunku do Moskwy. Lech Wałęsa to prymityw i prawdopodobnie agent SB - TW &quot;Bolek&quot;. Być może szantażowany swoją mroczną przeszłością działał później wbrew polskim interesom, a jego kapciowy Mieczysław Wachowski to typ, od którego z daleka czuć agentem, prawdopodobnie był oddelegowany do pilnowania Wałęsy, który sam był za głupi, żeby sprawować taką funkcję bez instrukcji. Dzisiaj Wałęsa gra rolę salonowego pieska - salon w nagrodę za służbę przeciwko PiS-owi przestał go gnębić, a nawet namaścił na autorytet. Następny prezydent Aleksander Kwaśniewski ostatnio sam najlepiej wystawił świadectwo o sobie licznymi kompromitacjami oraz żałosnymi krętactwami, których nie dało się już dyskretnie przemilczeć tak jak za jego prezydentury.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż urządza się medialną szopkę przeciwko Prezydentowi Polski, który bez najmniejszych zakłóceń i problemów wykonuje wszystkie konstytucyjne funkcje. Ciągłe drwiny liderów PO z braci Kaczyńskich i ich rzekomych problemów emocjonalnych, spot, w którym oligarcha dzwoni do &quot;Leszka&quot; i pomiata nim rzucając przy tym słowami na k... - to zdaniem salonu atmosfera, w której Prezydent ma jakby nigdy nic uprzejmie i z honorami odnosić się do lidera PO Donalda Tuska. Moim zdaniem Jarosław Kaczyński niepotrzebnie powiedział o należnych w tej sytuacji Prezydentowi przeprosinach, te słowa zupełnie nie nadawały się, aby je kierować do ludzi tak pozbawionych klasy jak liderzy PO i służące im salonowe media. Stało się to dla nich wyłącznie materiałem do dalszych drwin, traktowania prezydenta jak jakiegoś chłopczyka, który rzekomo obraża się na kogoś czy na wynik wyborów. W końcu Tusk łaskawie wystosował takie oto przeprosiny: &quot;Jeśli panu Prezydentowi do nawiązania współpracy ze mną i z partią, która wygrała wybory, potrzebne jest słowo &quot;przepraszam&quot;, mówię: przepraszam.&quot; Te słowa Tuska są dla każdego człowieka o elementarnej wyobraźni i wyczuciu zaprzeczeniem wszystkiego, co kryje się za ideą przeprosin. Donald Tusk tylko potwierdził to, co było już widać w debatach przedwyborczych - iż jest zwykłym chamem i burakiem. Lepiej by już nie przepraszał i współpracował z Prezydentem na normalnych konstytucyjnych zasadach. Jeśli intencją wezwania przez PiS Tuska do przeprosin było polepszenie atmosfery przed dalszą współpracą między ośrodkiem prezydenckim a rządowym, to Tusk jedynie do końca tę atmosferę zepsuł. Zrobił to świadomie, licząc zapewne, że takie postępowanie spodoba się jego elektoratowi, czyli ludziom, w dużej części młodym i naładowanym antykaczyzmem tak usilnie i skutecznie propagowanym przez media. Mogę powiedzieć, że gdyby w stosunku do Prezydenta RP tak zachował się polityk, którego ja popieram, czułbym zażenowanie i wstyd. Tuskowi woda sodowa uderzyła do głowy i nie bierze pod uwagę, że takim postępowaniem, takimi słowami skierowanymi do Prezydenta RP pluje w twarz kilku milionom Polaków, którzy PiS i Lecha Kaczyńskiego popierają mimo przegranych wyborów. Gdy poparcie zacznie PO jako partii rządzącej topnieć, może tego pożałować.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Społeczna kontrola PO&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Platforma Obywatelska często odwoływała się do społeczeństwa obywatelskiego. Chętnie też korzystała z poparcia społeczności internetowej, w której reprezentowani są przede wszystkim młodzi i najmłodsi Polacy, a zatem w naturalny sposób społeczność ta odzwierciedlała wyższe poparcie dla PO w tej grupie wiekowej. Ten młody &quot;internetowy&quot; elektorat był elektoratem typowo antypisowskim, scalonym głównie przez dowcipy o Kaczorach, ale ideowo rozrzuconym od prawicowego liberalizmu typu JKM do tęczowej lewicy à la Biedroń. Właśnie ten elektorat może też najszybciej rozczarować się do PO. Teraz PO odczuje społeczną kontrolę swoich działań i to właśnie dzięki Internetowi. Mam nadzieję, że nie da się tego medium zbyt szybko zakneblować. Taki czarny scenariusz przewiduje w swoich wypowiedziach np. Janusz Korwin-Mikke, ale ja myślę, że nie nastąpi to zbyt szybko (najlepiej gdyby nie nastąpiło nigdy). Już pojawiło się w sieci kilku blogerów, którzy zapowiadają staranną kontrolę poczynań PO. To może wydawać się słabą siłą, ale o niektórych niepokornych blogerach pisały już mainstreamowe media. Ze względu na wspomniane przeze mnie we wstępie zmniejszenie mojego zaangażowania w bieżące sprawy, na koniec wymienię kilka już sprawdzonych lub dobrze zapowiadających się blogów piszących krytycznie o PO. Sam zapewne będę z nich korzystał, a gdy będę miał coś sensownego do dodania, to będę udzielał się tam również w komentarzach. Celowo pomijam tu blogi polityków czy znanych dziennikarzy. W tym wpisie chciałbym skupić się jedynie na typowej społeczności internetowej&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://prawicowy.jogger.pl/&quot;&gt;Prawicowy.jogger.pl&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Projekt, który jest mi bliski ze względu na uczestniczącą w nim prawicową część społeczności Joggera, do której sam się zaliczam. W krótkim czasie od powstania można powiedzieć o sukcesie, którego najlepszą miarą jest 110 wpisów w ciągu niespełna 2 miesięcy. A są to wpisy ciekawe, treściwe i poruszające - o czym świadczą często pojawiające się pod nimi długie dyskusje. Obok wpisów dotyczących prawicowych idei są sprawy bieżące, więc i krytyki PO nie zabraknie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.galba.net.pl/&quot;&gt;Prawy Prosty&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Jeden z bardziej znanych prawicowych blogów prowadzony przez Galbę. Teksty kontrowersyjne, niepokorne, także celne, ironiczne spojrzenie. Często wpisy mają wartość źródłową - omawiają sprawy wcześniej nigdzie niepublikowane. To właśnie Galba stał się wrogiem publicznym salonu przez dokładne opisanie sprawy Waldemara Kuczyńskiego życzącego Polsce jak najgorzej. Ponieważ manipulacje medialne to już mój konik, nie powstrzymam się przed poleceniem jednego konkretnego wpisu Galby, który pokazuje jak salon perfidnie próbuje niszczyć niewygodnych ludzi: &lt;a href=&quot;http://galba.blox.pl/2006/08/Historia-pewnego-klamstwa.html&quot;&gt;Historia pewnego kłamstwa&lt;/a&gt; (ten wpis jest we wcześniejszej części opisywanego bloga prowadzonej pod innym adresem).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://kataryna.blox.pl/html&quot;&gt;Kataryna&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Kolejny prawicowy blog należący do najbardziej znanych i komentowanych. Długie pogłębione analizy ważnych dla Polski spraw, analizy jakich próżno byłoby szukać w oficjalnych mediach, gdzie wszak za taką pracę dziennikarzom płacą (przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce oficjalne media jak wiadomo promują każdą bzdurę byle była ona przeciwko PiS-owi).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://prawdaoplatformie.blogspot.com/&quot;&gt;Prawda o Platformie&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Ten blog jest w całości poświęcony archiwizacji wszelkich materiałów prasowych, które prezentują inne od oficjalnego oblicze Platformy Obywatelskiej RP. Prawdziwe oblicze!&lt;/i&gt; - To chyba pierwszy blog poświęcony typowo kontrolowaniu PO, powstał już w maju 2007. Swoje statutowe zadanie wykonuje bardzo dokładnie, precyzyjnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://bufetowa.pl/&quot;&gt;Bufetowa Watch&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Polityka w Warszawie, czyli władze lokalne i prezydentura Hanny Gronkiewicz-Waltz pod lupą.&lt;/i&gt; - To chyba pierwszy szerzej znany w Polsce blog typu 'watch', czyli internetowy obserwator czy kontroler jakieś władzy (nazwa i charakter bloga jest analogią do angielskiego &lt;a href=&quot;http://www.blairwatch.co.uk/&quot;&gt;BlairWatch&lt;/a&gt;), a przy tym bardzo aktywny - 500 wpisów w ciągu 9 miesięcy. Blog powstał tuż po wyborze Hanny Gronkiewicz-Waltz na prezydenta Warszawy i od tamtego czasu tak skutecznie patrzy HGW na ręce, że był już opisywany w mainstreamowych mediach, a autor miał z jego powodu nieprzyjemności. Została podana wiadomość, że ratusz wszczął dochodzenie w sprawie tego bloga. Autor: &lt;i&gt;Nie jest to moim zdaniem tylko proste wklejanie fragmentów z artykułów, choć oczywiście znajduje się tu dużo takich wpisów w ramach codziennego przeglądu prasy (z zachowaniem wymogów cytowania). Niektóre sprawy uważałem za istotne i starałem się dotrzeć do większej ilości informacji w tych tematach np. wysyłając zapytania do Ratusza czy ostatnio przygotowując wnioski o dostęp do informacji publicznej. (...) Tytuł bloga sprawia najwięcej problemów. Często spotykam się z podejściem, że wiele osób z założenia dyskwalifikuje BW ze względu na użycie niezbyt miłego przezwiska Pani Prezydent. Staram się tłumaczyć, że nie ocenia się książki po okładce, ale trudno zaprzeczyć, że jest w tym trochę złośliwości zaraz po przegranych wyborach 2006. No cóż będę to musiał to jakoś znieść i pogodzić się z tym, że wiele osób nigdy BW nie odwiedzi.&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.tuskwatch.pl/&quot;&gt;Tusk Watch&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Obserwujemy jak Polska zmienia się w drugą Irlandię.&lt;/i&gt; - Wykonanie eleganckie, początkowe wpisy zachęcające. Na razie wpisy są raczej krótkie. O tym nowym blogu wspomniała &quot;Rzeczpospolita&quot; 30.10.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://www.porazka.net/&quot;&gt;Porażka Obywatelska&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;i&gt;Platforma Obywatelska krytycznym okiem. Blog powstał 22.10.2007 r., czyli dzień po zwycięstwie PO w wyborach parlamentarnych. Celem jest baczne przyglądanie się Platformie i jej działaniom przez cały okres rządów.&lt;/i&gt; - Wykonanie estetyczne. Wpisy obszerne, są to staranne opracowania z powołaniem na źródła. O tym nowym blogu wspomniała &quot;Rzeczpospolita&quot; 30.10.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://irlandiaza2lata.org/&quot;&gt;Irlandia za 2 lata&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Dość staranne wykonie, choć nawigacja w tym projekcie wymaga jeszcze poprawienia. Wpisy ilustrowane, z dużą dawką ironii, ale na wyższym poziomie niż prymitywne dowcipy spod znaku &lt;a href=&quot;http://www.spieprzajdziadu.com/&quot;&gt;SpieprzajDziadu.com&lt;/a&gt; (żałosną kondycję intelektualną przeciwników politycznych pokazuje choćby dział 'Baza linków' tego sztandarowego serwisu antykaczystów, proszę zwrócić uwagę np. na ostatni link).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://czekajac-na-cud.blogspot.com/&quot;&gt;Czekając na cud&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Zarówno krótkie wpisy jak i obszerne opracowania z różnych internetowych źródeł. Zaczynając od pierwszego dnia po wyborach 22.10 blog bacznie przygląda się różnym podejrzanym działaniom PO i generowanym przez tę partię aferom, których niestety nie brakuje jeszcze przed przejęciem władzy. Co będzie potem?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://antypo.blog.onet.pl/&quot;&gt;Nie będzie Irlandii, chcemy Polskę!!!&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
Bardzo prosty graficznie, ale zawiera obszerne wpisy, poszczególne wpisy zawierają dużo treści o charakterze różnych podsumowań. Rozpoczęty 24.10, zobaczymy, co będzie dalej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pojawiło się ostatnio więcej różnych blogów typu anty-PO, ale pozostałe są raczej proste i wtórne, a w najlepszym wypadku wymagają jeszcze pewnego czasu obserwacji w celu sprawdzenia, czy rozwiną się w jakieś ciekawe projekty - to będzie zależeć od zaangażowania i rzetelności ich autorów. Jeśli coś nadzwyczaj ciekawego w tej dziedzinie jeszcze się pojawi, to możliwe iż w przyszłości niniejszy wpis zostanie uzupełniony o stosowny aneks.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 01 Nov 2007 03:49:42 +0100</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/11/01/po-pod-kontrola/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>To se ne vrati</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/30/to-se-ne-vrati/</link><description>&lt;p&gt;Zapowiada się na nową jakość w życiu publicznym. Jak za najlepszych lat III RP teraz znowu dziennikarze i politycy będą sobie tylko nawzajem miodek z ust spijali. Cóż w końcu przy władzy za chwilę będą &quot;nasi&quot;. Warta uwagi jest zabawna reakcja mediów na wczorajsze wydarzenie. Wojciech Olejniczak, który próbował uratować z pożaru kobietę, w mediach został już obwołany Supermanem, tytuły krzyczą jak to uratował z płomieni staruszkę. Media komicznie prześcigają się w dodawaniu do tej historii wyssanych z palca szczegółów świadczących o bohaterstwie Olejniczaka, walce z płomieniami itp. Nie chcę odmawiać młodemu liderowi LiD zasługi, ale gdzie rzetelność, dążenie do dokładnego poznania i przekazania ludziom faktów i wreszcie pojawia się pytanie, gdzie nagle zniknęła ta złośliwość mediów? Był taki dowcip: Zdarzyło się, że Kaczyński uratował tonące w Wiśle dziecko. Następnego dnia tytuł w &quot;GW&quot; grzmiał na pierwszej stronie: &quot;Co Kaczyński robił w godzinach pracy nad Wisłą?&quot; Gdy sprawa dotyczy polityków PO/PSL/LiD, zadania dziennikarzy są zupełnie inne. Gdyby tylko ten wypadek miał miejsce przed wyborami, to pewnie media miałyby główny temat na cały tydzień. Już widzę te medialne doniesienia: &quot;Prezydent nadal milczy! Dlaczego jeszcze nie odznaczył bohaterskiego Wojtka? Na pewno przez zawiść, że to nie bracia Kaczyńscy uratowali tę staruszkę.&quot; LiD od razu poszybowałby w sondażach o kilkanaście punktów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nastawiając się na nadchodzące czasy miodnych konferencji prasowych i wywiadów, popatrzmy po raz ostatni na czasy, w których konferencje prasowe były polem bitwy między niezłomnie trwającymi na szańcach demokracji dziennikarzami a rządowymi siłami zła i tyranii. To były czasy, w których tylko najtwardsi mogli przetrwać!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;script src=&quot;http://wideo.gazeta.pl/w?xx=4136535&amp;amp;v=3&quot; type=&quot;text/javascript&quot;&gt;
&lt;/script&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 30 Oct 2007 11:03:21 +0100</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/30/to-se-ne-vrati/</guid><category>Media</category><category>Polityka</category></item><item><title>Kwestia temperamentu</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/28/kwestia-temperamentu/</link><description>&lt;p&gt;Można narzekać, że w niedawnych debatach przedwyborczych niektórym dziennikarzom, politykom, nie wspominając o publiczności zabrakło klasy. Dziś to już historia. Warto jednak zauważyć, że nasi politycy i tak nie grzeszą nadmiarem temperamentu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Łatwo przekonać się o tym, patrząc jak skończyła się ostra wymiana argumentów w jakimś programie w amerykańskiej telewizji CNN.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;object type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; width=&quot;450&quot; height=&quot;370&quot; wmode=&quot;transparent&quot; data=&quot;http://www.liveleak.com/player.swf?autostart=false&amp;amp;token=f5c_1193515803&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.liveleak.com/player.swf?autostart=false&amp;amp;token=f5c_1193515803&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;wmode&quot; value=&quot;transparent&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;quality&quot; value=&quot;high&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 28 Oct 2007 13:07:16 +0100</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/28/kwestia-temperamentu/</guid><category>Trivia</category></item><item><title>Wała Tomaszowi Lisowi</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/26/wala-tomaszowi-lisowi/</link><description>&lt;p&gt;Przepraszam czytelników, którzy nie spodziewaliby się po tym blogu tak nieeleganckich sformułowań jak w tytule niniejszego wpisu, lecz jest to treść pewnego message, który pojawił się już w obiegu publicznym. Okoliczności tej sprawy są warte uwagi.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Tomasz Lis i „Dziennik”&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Tomasz Lis to znana osoba publiczna, postać telewizyjna, dziennikarz. Jako dziennikarz i prezenter tv pracował kolejno w TVP, TVN, Polsacie. Lis jest dziennikarzem zaangażowanym politycznie, mówiło się o jego kandydowaniu na urząd prezydenta RP w wyborach 2005, w aktualnej sytuacji politycznej przyłączył się do obozu ostro zwalczającego rząd PiS-u. „Dziennik” to gazeta ukazująca się w Polsce od 18.04.06. Początkowo „Dziennik” wzbudził nadzieję na przełamanie zatęchłego rynku dzienników w Polsce zdominowanego przez Adama Michnika i „Gazetę Wyborczą”. Wymuszenie spadku cen do 1,50 zł oraz wniesienie odrobiny świeżości do informacji i opinii znajdujących się w obiegu publicznym było zasługą tej gazety. Jednak od pewnego czasu linia „Dziennika” mocno zbliża się do GW, a przy tym występuje tendencja spadkowa w sprzedaży tej gazety.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Message&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src=&quot;http://upload.wikimedia.org/wikinews/pl/3/3c/Screen098.JPG&quot; alt=&quot;Dziennik, artykuł, skan&quot;&gt;&lt;br&gt;
22.10.07 (pn) branżowy miesięcznik „Press” podał w swoim serwisie internetowym o możliwej zmianie na stanowisku redaktora naczelnego „Dziennika” – Roberta Krasowskiego miałby zastąpić Tomasz Lis, który niedawno odszedł z Polsatu i szuka pracy. Miał to być element operacji prowadzącej do stworzenia grupy medialnej, w której skład wchodziłby m.in. „Dziennik” i tv Polsat. Axel Springer – niemiecka firma będąca właścicielem „Dziennika” liczyła też, że twarz znanego dziennikarza pozytywnie wpłynie na wizerunek i sprzedaż gazety. Rynek potrzebuje raczej zróżnicowanej oferty więc zmiana, która ostatecznie ujednoliciłaby linię dwóch największych polskich dzienników opiniotwórczych – jak można przypuszczać – nie poprawiłaby sytuacji rynkowej „Dziennika”. Jak podała GW, na 23.10.07 (wt) popołudniu zwołano zebranie dziennikarzy, by ogłosić dymisję dotychczasowego redaktora naczelnego „Dziennika”. W geście solidarności do dymisji postanowili podać się jego zastępcy i niektórzy kierownicy działów. Większość zespołu była przeciwna zmianie. W końcu zebranie odwołano, a wieczorem z centrali Axel Springer nadeszła informacja o ostatecznym zaniechaniu zmian w kierownictwie redakcji. Tymczasem wielu dziennikarzy już szukało nowej pracy. W tej sytuacji w warszawskim wydaniu „Dziennika” 24.10.07 (śr) ukazał się zakodowany message niezbyt elegancki a brzmiący dokładnie: „Wała tOmaszowI lisowi”. Chodzi o wiadomość w dziale „Świat” na s. 15 pt. „Rice krytykuje Moskwę za szantaż gazowy”. Pierwsze litery kolejnych wersów we fragmencie tej wiadomości tworzą wspomniany message. Przypuszczalnie w ten „dowcipny” sposób dziennikarze wyrazili radość z tego, że Tomasz Lis nie będzie redaktorem naczelnym „Dziennika”. Szef działu stwierdził, że taki układ tekstu jest przypadkowy. W takie tłumaczenie jednak nie uwierzy nikt mający pojęcie o matematyce i rachunku prawdopodobieństwa. Ostatecznie 25.10.07 (cz) Tomasz Lis został przeproszony. Zarząd Axel Springer Polska oraz Robert Krasowski wydali komunikat, w którym oświadczyli w nim, że fraza dotycząca Tomasza Lisa ukazała się bez zgody kierownictwa :Dziennika”. Podkreślili również, że zaistniała sytuacja nie odpowiada „standardom przyjętym w wydawnictwie Axel Springer Polska”. W stosunku do osób odpowiedzialnych prawdopodobnie nie będą wyciągane konsekwencje.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Analogie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Sam pomysł zakodowanych wiadomości jest sympatyczny i znany nie od dziś. Wymaga nieco finezji i polotu. Po ujawnieniu takiej wiadomości jednak nie da się obronić teza, iż powstała ona przypadkowo. Istnieje co prawda teoria, że tysiąc małp piszących na maszynie na chybił trafił w odpowiednio długim czasie napisałoby sztukę Szekspira. Tyle tylko, że czas na to potrzebny wielokrotnie przekracza możliwą długość istnienia Wszechświata. Ta sytuacja jest nieco prostsza, ale do przypadkowego wygenerowania nawet tak prostej wiadomości 1,5 roku wydawania „Dziennika” wydaje się czasem zbyt krótkim. Podobny przypadek znany jest z okresu stanu wojennego, czyli miał miejsce w raczej ponurych okolicznościach. W „Dzienniku Bałtyckim” 12.02.82 ukazała się recenzja płyty z gatunku muzyki rozrywkowej (zwanej wówczas młodzieżową), w której pierwsze litery akapitów układały się w hasło „Wrona skona”. Hasło takie żadną miarą nie przeszłoby wówczas normalnie przez wszechwładną cenzurę. Słowo 'wrona' było powszechnie używanym synonimem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON), znienawidzonego przez społeczeństwo organu władzy, który spacyfikował pierwszą „Solidarność”. Wtedy takie dowcipy nie przechodziły łagodnie. Po odkryciu zakodowanego hasła autor recenzji, Stanisław Danielewicz, był represjonowany i spędził prawie rok w areszcie bez wyroku, nie mówiąc o konsekwencjach zawodowych.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;„Co z Polską”&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Aby ogólny wydźwięk tego wpisu nie był zbyt przykry dla redaktora Tomasza Lisa, na koniec zareklamuję jego nowy program. Mam na myśli eksperyment z tv internetową, czyli program pt. &lt;a href=&quot;http://cozpolska.pl/&quot;&gt;„Co z Polską”&lt;/a&gt; nawiązujący tytułem do popularnego programu prowadzonego przez Lisa w Polsacie &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Co_z_t%C4%85_Polsk%C4%85%3F&quot;&gt;„Co z tą Polską”&lt;/a&gt;. Obecnie ukazuje się on co tydzień w czwartek, a od czasu do czasu są również dodatkowe wydania specjalne. Program jest darmowy i jest dostępne archiwum wcześniejszych odcinków. Lis publikuje swój program we współpracy z „Gazetą Wyborczą”. Formuła programu to wywiady z zaproszonymi politykami bez publiczności. Lis jest stronniczy jak zawsze, natomiast należy mu się uznanie za pójście w słuszną stronę, czyli za inicjatywę bezpłatnego umieszczanie swojego programu w Internecie. Oczywiście nie jest to pierwsza tv internetowa w Polsce. Jest np. &lt;a href=&quot;http://wptv.wp.pl/&quot;&gt;WPtv&lt;/a&gt;, nie wspominając o &lt;a href=&quot;http://video.google.pl/&quot;&gt;Google Video&lt;/a&gt; i podobnych serwisach. Taki kierunek jest jednak IMO warty uznania i promowania.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 26 Oct 2007 18:50:29 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/26/wala-tomaszowi-lisowi/</guid><category>Media</category></item><item><title>Pożar widziany z Kosmosu</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/25/pozar-widziany-z-kosmosu/</link><description>&lt;p&gt;Na południu Kalifornii od 21.10.07 (n) sieją spustoszenie pożary, a strażacy przegrywają walkę z żywiołem. Utrata kontroli nad pożarami jest spowodowana warunkami pogodowymi: 30 stopniowe upały i silny wiatr w porywach do 100 km/h, który uniemożliwia strażakom przeprowadzenie skutecznej akcji. Rozprzestrzenianiu się pożaru sprzyja utrzymująca się w tym regionie od marca 2007 susza. Gubernator Arnold Schwarzenegger zadecydował o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w 7 hrabstwach: Los Angeles, Orange, Riverside, San Bernardino, San Diego, Santa Barbara i Ventura. Ewakuowano już ok. 900 tys. ludzi i jest to największa ewakuacja w USA od czasu huraganu Katrina, który w 2005 spowodował katastrofalną powódź w Nowym Orleanie. Dzisiejsze doniesienia mówią o zmniejszeniu siły wiatru i odzyskaniu kontroli nad pożarami przez strażaków, choć obszar zniszczeń nadal powiększa się.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zamieszczony klip przedstawia interesujący widok pożarów w południowej Kalifornii z przestrzeni kosmicznej, najprawdopodobniej z International Space Station (ISS) wykonującej 15 okrążeń Ziemi na dobę na wysokości 350 km (dane przybliżone).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.liveleak.com/player.swf&quot; width=&quot;450&quot; height=&quot;370&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; pluginspage=&quot;http://www.macromedia.com/go/getflashplayer&quot; flashvars=&quot;autostart=false&amp;amp;token=511_1193242532&quot; scale=&quot;showall&quot; name=&quot;index&quot;&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy okazji, ciekawe, czy komuś udało się obejrzeć ten filmik bez przechylania głowy? Kolejny klip to wczorajszy reportaż z walki z żywiołem, Fox News. Dziennikarze zastanawiają się, czy pożary nie są przypadkiem aktem terroryzmu dokonanym przez Al Kaidę. Ten klip jest dla bardziej cierpliwych - długość: 5:29.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;embed src=&quot;http://www.liveleak.com/player.swf&quot; width=&quot;450&quot; height=&quot;370&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; pluginspage=&quot;http://www.macromedia.com/go/getflashplayer&quot; flashvars=&quot;autostart=false&amp;amp;token=506_1193272738&quot; scale=&quot;showall&quot; name=&quot;index&quot;&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 25 Oct 2007 16:18:54 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/25/pozar-widziany-z-kosmosu/</guid><category>Trivia</category></item><item><title>Wybory 2007 wygrały media</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/22/wybory-2007-wygraly-media/</link><description>&lt;p&gt;Wyniki wyborów w zaokrągleniu oraz przeliczenie na liczbę mandatów: frekwencja – 54%; Sejm: PO – 42% (209), PiS – 32% (166), LiD – 13% (53), PSL – 9% (31), MN - 1, Samoobrona – 2%, LPR – 1%, PPP – 1%, PK – 0%. Senat: PO - 60 miejsc, PiS - 39 miejsc, pozostali - 1 miejsce. Lewica w Polsce znalazła się na marginesie. Wynik wyborów jest w dużej mierze poprawną odpowiedzią społeczeństwa na wszechstronne działania propagandowe zmierzające do tzw. odsunięcia PiS-u od władzy. PiS w tych wyborach musiał zmierzyć się z demonicznym obrazem swoich rządów kreowanym przez media w ramach trwającej 2 lata akcji politycznej, rozpoczętej w 2005 zapowiedzią rychłej katastrofy gospodarczej, a zakończonej w 2007 poważnymi ostrzeżeniami przed naruszeniem demokracji. Ten efekt zneutralizowała błyskotliwie przeprowadzona kampania wyborcza PiS-u, niestety, nie uniknięto błędów taktycznych w końcówce. Taki wynik wyborów nie szkodzi tak bardzo PiS-owi jako partii, która ma wszelkie szanse na przyzwoite zwycięstwo za 4 lata. Polska jednak straciła szansę na radykalną naprawę chorego organizmu państwowego toczonego przez korupcję i nieformalne związki z biznesem, zmiany zorientowane na poprawę bytu zwykłych obywateli oraz ugruntowanie mocnej pozycji na arenie międzynarodowej. Korzystne reformy związane z projektem IV RP zostaną spowolnione lub nawet zatrzymane na zawsze. Prawdziwe choć niewesołe są słowa Aleksandra Kwaśniewskiego: „21 października skończyła się IV RP”.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Analiza wyniku&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Donald Tusk odniósł duże zwycięstwo, podejmując strategiczną decyzję, aby nie dać się wmanewrować w sojusz z LiD-em (czego oczekiwał salon jeszcze przed skróceniem kadencji), a jednocześnie odmawiając deklaracji odrzucenia koalicji PO-LiD z góry (czego oczekiwał, jako lider PiS, Jarosław Kaczyński). Zgarnął dzięki temu prawie wszystkie głosy, na które zapracowały mu media, a oddane w zasadzie przeciwko PiS. Wielkim przegranym własnej socjotechniki jest LiD. LiD i potężne grupy wpływów z nim związane wierzyły, że w Sejmie przeciwwagę dla „znienawidzonego” PiS-u będą w naturalny sposób tworzyć łącznie PO i LiD, jednak brak wyraźnej osi konfliktu między tymi partiami z jednej strony i zręczna gra Tuska z drugiej strony zadziałały na niekorzyść LiD-u. Dodatkowo nieoczekiwanie dla wszystkich LiD został skutecznie pogrążony przez własnego lidera Aleksandra Kwaśniewskiego i w nowym układzie sił można pożegnać się z tą przedostatnią partią PRL-owską (PZPR-&amp;gt;SdRP-&amp;gt;SLD-&amp;gt;LiD), która utraciła swoje znaczenie. Ostatnią partią PRL-owską, która również powinna utracić znaczenie, jest PSL (ZSL-&amp;gt;PSL), PSL jednak nieoczekiwanie zyskał na znaczeniu dzięki zapowiadanej przez PO koalicji. Z tej bezbarwnej, kunktatorskiej, mało znaczącej partii chłopskiej uczyniono sztucznie czarnego konia tych wyborów. Jakimś cudem mediom udało się na tę partię przekierować głosy ludzi mających małą wiedzę o polityce, ale tradycyjnie uważających całą klasę polityczną za złą, brudną i wspierających małe partie znane z trzymania się na uboczu nielubianych politycznych gier. Starannie przemilczano PRL-owskie korzenie PSL-u (ZSL był partią wasalną w stosunku do PZPR) oraz dość wierną służbę SLD po 1989 (dwukrotnie rządy koalicyjne). Waldemar Pawlak uciułał społeczną premię za trzymanie się od kilku lat na uboczu rozgrywek politycznych. PiS osiągnął bardzo dobry wynik jak na partię rządzącą (pierwszy raz po 1989 tak dobry wynik partii rządzącej) oraz atakowaną przez media w stopniu dotychczas niespotykanym. Ewidentnie jednak utracił mandat do rządzenia oraz kontynuowania projektu IV RP, nie ma nawet liczby mandatów wystarczającej do podtrzymania weta prezydenta. Niezależnie od poglądów politycznych i związanych z tym emocji dotyczących wyniku wyborów pozytywnie należy ocenić postępujące porządkowanie sceny politycznej. Krystalizuje się powoli system dwupartyjny z dwiema głównymi opozycyjnymi w stosunku do siebie siłami. Nastąpiło zmniejszenie liczby reprezentowanych w Sejmie ugrupowań oraz zbliżenie do poziomu większości bezwzględnej dla jednej partii, dla dobra demokracji procesy te powinny dalej postępować. Ważne jest wyrwanie społeczeństwa z marazmu obywatelskiego widoczne w tym, że mieliśmy najwyższą po 1989 frekwencję. Niezależnie od innych ocen PiS-u praktyczna likwidacja populistycznych partii – Samoobrony i LPR-u – jest jego sukcesem dla demokracji. Niepokojące jest głaskanie Polski przez UE za dobre sprawowanie oraz dzisiejsze deklaracje świadczące o uelastycznieniu stanowiska Rosji w sprawie embarga na polskie mięso. Mimo obniżki indeksów giełdowych, akcje firm Ryszarda Krauzego poszły w górę. Mamy jasne sygnały, że wyniki wyborów są po myśli Brukseli, Moskwy, Berlina, wielkiego biznesu. Powstaje pytanie, kto wybiera w Polsce?&lt;br&gt;
&lt;u&gt;Podsumowanie&lt;/u&gt;&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PO&lt;/u&gt; – upragnione zwycięstwo po latach głosami elektoratu antypisowskiego, który wykazał zrozumienie mechanizmów demokratycznych i słusznie ocenił, że tylko poparcie partii mającej największe szanse na wygraną może zapewnić mu sukces czyli odsunięcie PiS od władzy; elektorat antypisowski może jednak nie zapewnić trwałego poparcia w przyszłości, zwłaszcza, gdy weźmie się pod uwagę, że pluralizacja mediów będzie jednak stopniowo postępować.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PiS&lt;/u&gt; – wynik poniżej oczekiwań, ale bardzo dobry jak na partię rządzącą i zwalczaną przez czwartą władzę czyli media; to właśnie duże i udzielone wbrew poprawności politycznej poparcie jest prawdziwym dowodem przebudzenia społeczeństwa obywatelskiego w Polsce, wypracowany w ciężkim boju elektorat może okazać się trwały i stanowić duży potencjał w następnych wyborach.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;LiD&lt;/u&gt; – druga z kolei poważna porażka wyborcza oraz brak przydatności jako formalnego koalicjanta spowoduje marginalizację i dalszą utratę realnych wpływów w państwie na rzecz silniejszych graczy; duży problem dla tzw. salonu oraz środowiska skupionego wokół Adama Michnika a także dla twardego elektoratu tej partii.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PSL&lt;/u&gt; – bardzo wysoki wynik jako dla partii środka i spokoju, efekt trzymania się na uboczu sporów politycznych w ostatnich latach oraz przejęcia części elektoratu niechętnego wszelkiej władzy.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;Samoobrona&lt;/u&gt; – zasłużony koniec polityczny karierowiczów o marnej reputacji i podejrzanych powiązaniach.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;LPR&lt;/u&gt; – zasłużony koniec polityczny karierowicza oszukującego ludzi za pomocą populistycznych prawicowych haseł.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PPP, PK&lt;/u&gt; – szkoda czasu.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Nowe możliwości&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;PO jasno i czytelnie obiecała wyborcom koalicję z PSL i trudno byłoby teraz z tej obietnicy się wycofać, więc mimo nacisku ze strony salonu LiD zostanie najprawdopodobniej już trwale odsunięty od władzy. Tworzy to nową nieoczekiwaną konfigurację polityczną. Opozycja w Sejmie będzie podzielona na 2 zdecydowanie przeciwne sobie obozy, jakimi są PiS i LiD, a tym samym będzie słaba. Z drugiej strony należy oczekiwać, że LiD będzie nieformalnie współpracował z PO-PSL, np. w przypadku weta prezydenta będzie pomagał PO-PSL w jego odrzuceniu, a nie PiS-owi w jego podtrzymaniu. Dużą siłą nowego układu parlamentarnego jest możliwość stworzenia silnego i stabilnego rządu, bez konieczności współpracy z ośrodkiem prezydenckim. Donald Tusk otrzymuje wobec tego niezwykle silną pozycję i trudno do końca teraz przewidzieć, jak ją wykorzysta. Otrzymał ogromne wsparcie od wielu wpływowych grup oraz mediów, te wpływowe grupy w naturalny sposób będą ciążyć do aktualnej władzy, czemu PO w odróżnieniu od PiS nie będzie się opierać. Jednak w zaistniałym układzie sił to Tusk będzie decydował komu zechce odwdzięczyć się. Nauczony doświadczeniem Jarosława Kaczyńskiego na pewno nie pójdzie na wojnę ze wszystkimi. Środowisko PO jest zresztą znacznie bardziej „układowe” od PiS-u i z łatwością znajdzie wspólny język z wielkim biznesem, w rzeczy samej to środowisko jest jego częścią. Ryszard Krauze z pewnością może spokojnie wracać do Polski. Krótko mówiąc nowa władza będzie starała się nie tyle zmieniać Polskę systemowo, co twardo zakotwiczyć się w strukturach administracyjnych i biznesowych, które są jeszcze w znacznym stopniu spenetrowane przez stare układy. PO będzie najpewniej próbowała połączyć swoje siły ze strukturami należącymi do LiD-u na wzór sprawnie funkcjonujących układów PO-LiD, takich jak warszawski czy krakowski. Ambitny Tusk będzie jednak twardo starał się wywalczyć dla swoich ludzi pozycję dostosowaną do osiągniętego w wyborach poparcia, a w walkach o władzę dobrze już się zaprawił wewnątrz swojej partii. Paradoksalnie bardzo ułatwi mu tę walkę wcześniejsze oczyszczenie pola przez PiS, a w szczególności likwidacja WSI – tym służbom zawsze najbliżej było do LiD. Dużym problemem dla PO będzie nijakość i pustka programowa własnej partii, prawie wyłączne skupienie się na haśle odsunięcia PiS-u od władzy w ciągu całej dwuletniej kadencji. To hasło zostanie zrealizowane natychmiast a pozostała po nim pustka i brak obiecanego cudu, może zaowocować nadspodziewanie szybkim spadkiem poparcia społecznego. W odróżnieniu od roli niekonstruktywnej opozycji, jaką PO przyjęła wcześniej, w rządzeniu PO nie będzie mogła uciec od zajmowania realnego stanowiska w różnych sprawach i konfliktach, a to zawsze będzie podobać się jednym a nie podobać innym. PO będzie musiała w końcu określić się jako bardziej socjalna lub liberalna gospodarczo a także bardziej konserwatywna lub postępowa światopoglądowo. Przy czym stawiam raczej na liberalizm gospodarczy i obojętność ze wskazaniem na rozwiązania postępowe w kwestiach światopoglądowych. W polityce zagranicznej PO zdradza euroentuzjazm, Bronisław Komorowski wyraził nawet opinię, że Polska powinna być tu prymusem – pierwszym krajem, który ratyfikuje Traktat Konstytucyjny oraz Kartę Praw Podstawowych.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;Podsumowanie&lt;/u&gt;&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PO&lt;/u&gt; – partia rządząca w koalicji z PSL; przy słabym koalicjancie oraz potencjalnej możliwości odrzucenia weta prezydenta przy pomocy LiD-u władza PO będzie niemal pełna; rządy PO nastawione na prezentowanie urzędowego spokoju i optymizmu, apetyty działaczy będą zaspokajane tak, jak w czasach sprzed afery Rywina czyli bez rozgłosu, w polityce zagranicznej ugodowe; pracę rządowi wydatnie ułatwią przyjazne media.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PSL&lt;/u&gt; – mała partia, ale jej znaczenie w nowej kadencji będzie znacznie większe od wielkości, ze względu na rolę „języczka u wagi”; niemniej należy oczekiwać, iż zgodnie z deklaracjami powstanie stabilna koalicja PO-PSL.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;LiD&lt;/u&gt; – partia lewicowa, która zgodnie z odważną wizją Donalda Tuska stała się niekonieczna przy tworzeniu koalicji; brak formalnego udziału we władzy spowoduje, że nieformalne grupy wpływów związane z LiD-em będą przepływać w stronę PO, co doprowadzi do stopienia się obu środowisk od strony nieformalnej; LiD jako projekt polityczny nie sprawdził się i jako taki może podlegać dalszej marginalizacji.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PiS&lt;/u&gt; – duża partia opozycyjna związana z prezydenckim ośrodkiem władzy, ale bez realnego wpływu na sytuację polityczną; w tej roli obowiązkiem PiS-u jest dokładna i bezwzględna kontrola działań nowego rządu.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Prognozy długofalowe&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Duża szansa na 4 lata stabilnych rządów koalicji PO-PSL. Trudny do przewidzenia przebieg wyborów prezydenckich 2010. Bardzo możliwe zwycięstwo wyborcze PiS w 2011 roku. 4 lata to kawał czasu. W środowisku PO nie ma takiej charyzmy i poczucia misji, które pozwoliłby tej partii oprzeć się jakże naturalnemu w polskich warunkach ciążeniu do siebie państwa i wielkiego biznesu w ramach nieformalnych układów. Doprowadzi to do szybkiego odrodzenia się starych układów. Dzięki dobrej współpracy z wpływowymi grupami oraz przy przyjaznych mediach, dopóki nie nastąpią konflikty wewnątrz układu rządzącego, z zewnątrz rządy PO mogą być oazą spokoju w porównaniu z rządami PiS-u. Oczywiście sytuacja jest inna niż w 2003, gdy nastąpił ostry konflikt we własnych szeregach rządzącego SLD zakończony wypłynięciem afery Rywina i klęską SLD. Z jednej strony rządząca PO będzie starała się nie popełnić tamtych błędów, z drugiej strony, gdy pojawią się sygnały jakieś afery, nieco bardziej zróżnicowane media raczej już nie będą aż tak bierne jak wtedy. Najważniejszym trwałym skutkiem rządów PiS-u i jego wielkim sukcesem pozostanie likwidacja WSI, struktury zdecydowanie wrogiej polskiemu państwu, poniekąd obcej w stosunku do niego. PiS może stać się naturalną siłą wymieniającą się z PO w rządzeniu państwem w układzie dwupartyjnym przykładowo co kadencję. Być może PiS nauczony doświadczeniem, aby uniknąć walki na wszystkich frontach, dotrze do pewnych grup wpływów, które umożliwią bardziej stabilne rządy od 2011. W tym sensie do projektu IV RP, jako radykalnego zerwania z uwikłaniem władzy w nieformalne układy, może nie będzie już powrotu, co jest dla mnie niewątpliwie smutnym wnioskiem z analizy sytuacji politycznej w dzień po wyborach 2007.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;Podsumowanie&lt;/u&gt;&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PO&lt;/u&gt; – rozczarowanie elektoratu brakiem obiecanego cudu oraz drugiej Irlandii, wypalenie rządzeniem nieco kunktatorskim obliczonym na zaspokojenie apetytów działaczy przy jednoczesnym unikaniu konfliktów, pozbawionym jasnej misji spowoduje, iż partia w 2011 straci władzę i przejdzie do opozycji.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PSL&lt;/u&gt; – podzieli los małych partii z obecnej kadencji zwanych przystawkami i albo połączy się z PO przed następnymi wyborami, albo w wyborach 2011 ostatecznie zniknie z życia politycznego.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;LiD&lt;/u&gt; – po stopieniu się aktywów czyli wpływowych grup związanych z tym środowiskiem z siłami związanymi z nowym środowiskiem władzy, jakim stanie się PO, przed następnymi wyborami partia pozbędzie się dawnych liderów i połączy się z jakimś prężnym środowiskiem ideowej lewicy; będzie starała się stworzyć nowoczesne środowisko lewicowe w Polsce, ale z już ostatecznie przeciętymi związkami PRL-owskimi; najbardziej znani politycy LiD mają szansę podzielić los dawnych elit Unii Wolności, czyli usuną się w cień i otrzymają ciepłe i przyjemne posady u przyjaciół z biznesu.&lt;br&gt;
&lt;u&gt;PiS&lt;/u&gt; – najpoważniejszy kandydat do przejęcia władzy w wyborach 2011; ewentualne rządy PiS-u będą prawdopodobnie jeszcze stabilniej umocowane w parlamencie niż obecne PO, ale też bardziej „ułożone” niż ostatnie rządy PiS-u, nastawione na lepszą współpracę z biznesem, prawdopodobnie będą bardziej „wygładzone” w polityce zagranicznej, może nawet częściowo będą kontynuować politykę zagraniczną odziedziczoną po PO.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 22 Oct 2007 11:29:44 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/22/wybory-2007-wygraly-media/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Kilka uwag na koniec</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/19/kilka-uwag-na-koniec/</link><description>&lt;p&gt;Kilka miesięcy temu zacząłem pisać bloga (Joggera), traktując go jako pewną namiastkę projektów internetowych, które chciałbym kiedyś zrealizować. Bliska mi tematyka futurologiczna stopniowo ustąpiła bieżącej polityce. Jako uważny obserwator rzeczywistości oraz człowiek duchowo zaangażowany w sprawy Polski - mojego kraju - postanowiłem wyrazić tutaj swoje spostrzeżenia na tematy bieżące. I tak doszedłem do miejsca, które nieuchronnie zmusza do pewnego podsumowania. [dokończenie w nocy, bo już napisany tekst straciłem przez małą awarię ;( , początek na wszelki wypadek teraz, żeby system zapisał datę przed północą... ;) ]&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Fri, 19 Oct 2007 21:52:17 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/19/kilka-uwag-na-koniec/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>Nocna zmiana</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/18/nocna-zmiana/</link><description>&lt;p&gt;Proponuję lekcję historii. Zachęcam do poświęcenia ok. 60 min. na poznanie ważnego fragmentu polskiej historii najnowszej. Ciąg dalszy nastąpi... 21.10.07 (n).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;embed style=&quot;width:400px; height:326px;&quot; id=&quot;VideoPlayback&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; src=&quot;http://video.google.com/googleplayer.swf?docId=2185058413755445485&amp;amp;hl=pl&quot; flashvars=&quot;&quot;&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 18 Oct 2007 19:03:08 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/18/nocna-zmiana/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Szpital PO okazyjnej cenie</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/18/szpital-po-okazyjnej-cenie/</link><description>&lt;p&gt;Szpital PO okazyjnej cenie sprzedam PO wyborach... Beata&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Myśl POzytywnie - PO wyborach możesz być właścicielem szpitala.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Thu, 18 Oct 2007 13:21:04 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/18/szpital-po-okazyjnej-cenie/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>A jednak Platforma poległa!</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/17/a-jednak-platforma-polegla/</link><description>&lt;p&gt;PiS profesjonalnie zapunktowało w walce z PO w momencie, gdy wczoraj CBA pokazało szokujące nagrania z byłą przedsiębiorczą posłanką PO Beatą Sawicką, która zorganizowała ustawiony przetarg na sprzedaż nieruchomości na Helu, za który razem z burmistrzem Helu, przyjacielem Aleksandra Kwaśniewskiego wzięli łapówkę łącznie 250 tys. zł. Sama korupcja w szeregach Platformy Obywatelskiej, która ujawniła się w momencie zatrzymania posłanki nie zaszokowała opinii publicznej - takie rzeczy zdarzają się, a kierownictwo PO szybko zareagowało, wykluczając posłankę ze swoich szeregów. Jednak pokazany wczoraj publicznie materiał już mógł szokować. W zaprezentowanych nagraniach posłanka umawiała się z agentem CBA podającym się za zagranicznego przedsiębiorcę na długofalową korupcyjną współpracę związaną z perspektywami pracy poselskiej w ramach partii aspirującej do rządzenia oraz z działaniem w ramach pewnej wpływowej grupy, która ma mieć wpływ również na treść ustaw. W zamian miała otrzymywać środki na kampanie wyborcze. To ma być właśnie demokracja w wydaniu głośnych obrońców tejże demokracji przed PiS-em. Jednak to nie prezentacja mocnych nagrań ostatecznie pogrążyła Platformę Obywatelską.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Twarda walka&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Jak napisałem wyżej, cios z ujawnieniem materiałów był celny i można było liczyć na niewielki ruch w wyniku wyborczym (w aktualnej sytuacji niewielki ruch to dużo, tak samo niewielki, ale znaczący ruch mógł mieć miejsce po debacie, w której Tusk faulując wygrał w opinii mediów z Kaczyńskim). Do tego momentu uważałem, że toczy się twarda, ale do pewnego stopnia zrozumiała w kampanii wyborczej gra, wszak polityka to zajęcie zdecydowanie nie dla mięczaków. Doszedłem też do wniosku, że przez pewien zbieg okoliczności media i opozycja, niestety przy udziale PiS-u, zmiękczyły z dnia na dzień temat sensacyjnych materiałów z Beatą Sawicką, robiąc pierwszoplanowy problem z prywatyzacji służby zdrowia. Nie jestem ekonomistą, ale myślę, że nawet gdyby do rządu doszła lewica, to ta prywatyzacja w jakieś formie w końcu nastąpi (szczególnie po takiej &quot;lewicy&quot; jak nasz LiD można tego się spodziewać). Oczywiście forma tej prywatyzacji jest ważna, szczególnie w świetle planów korupcyjnych posłanki Sawickiej. Jakby nie było - w ostatnich dniach przed wyborami przeniesienie zainteresowania z szokujących swoim rozmachem planów korupcyjnych Sawickiej na niuanse reformy służby zdrowia rozmywało trochę korzystny dla PiS efekt pokazania tych materiałów, zmniejszenie zainteresowania samą Sawicką było kierunkiem korzystnym dla PO. A jednak Platforma w kontekście tej sprawy dzisiaj poległa i to na własne życzenie, o czym w niniejszym nekrologu donoszę.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Jak Donald Tusk został Grzegorzem Dyndałą&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;01.10.07 (pn) Beata Sawicka została zatrzymana na gorącym uczynku w czasie przyjmowania drugiej raty łapówki. O jej zatrzymaniu został powiadomiony Marszałek Sejmu Ludwik Dorn, który nie skorzystał z prawa do nakazania natychmiastowego zwolnienia posłanki. 02.10.07 sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna poinformował o tym, że posłanka została wykluczona z PO oraz zrezygnowała z kandydowania do Senatu, odmówił przy tym odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Mówiło się o umowie między PiS a PO, aby nie wykorzystywać tej sprawy w kampanii wyborczej. Jednak od samego początku PO upowszechniało wątpliwości sugerujące, że akcja CBA miała związek z kampanią wyborczą, sugestie te z satysfakcją powtarzały media. Aby uciąć wątpliwości 02.10.07 Marszałek Sejmu Ludwik Dorn zwrócił się do szefa Komisji ds. Służb Specjalnych Pawła Grasia z PO, aby zwołał posiedzenie Komisji, na którym szef CBA mógłby złożyć sprawozdanie z tej akcji. Posiedzenia tej komisji są tajne, ale na zakończenie komisja mogłaby wydać oświadczenie mówiące np., że nie ma wątpliwości, co do legalności działań CBA w tej sprawie. Paweł Graś nie odpowiedział na prośbę Marszałka Sejmu. 03.10.07 Ludwik Dorn po zasięgnięciu informacji u szefa CBA Mariusza Kamińskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry odbył rozmowę z liderem PO Donaldem Tuskiem, na której Marszałek poinformował Tuska, iż decyzja o postępowaniu operacyjnym w stosunku do posłanki Sawickiej zapadła wtedy, kiedy jeszcze nikt nie myślał o przedterminowych wyborach. Marszałek tak relacjonował fragment tej rozmowy na dzisiejszej konferencji prasowej. Dorn: &quot;Słuchaj, Donald, nie nadawajcie tej sprawie cech politycznych, bo z tego co się dowiedziałem, sprawa jest absolutnie czysta.&quot; Tusk: &quot;Słuchaj, Ludwik, ty rób swoje, ja będę robił swoje.&quot; Jak się okazało Donald Tusk, który z oskarżania rządu o zamiar stosowania haków w stosunku do opozycji, zrobił jeden z elementów kampanii wyborczej swojej partii, sam zaczął wyciągać haki na PiS i Kaczyńskich, sądząc, że w ten sposób wygra wybory. Zaczął wyciągać starą aferę montowaną przeciwko Kaczyńskim jeszcze przez niesławnego pułkownika Jana Lesiaka, a w tej kampanii odgrzewaną już przez Andrzeja Leppera. W &quot;Newsweek&quot; 41/07 08.10.07 (pn) ukazał się wywiad, w którym Tusk poinformował o rzekomym haku: &quot;Znamy brzydkie fakty z przeszłości politycznej i biznesowej Kaczyńskich oraz ich najbliższych współpracowników. Niektóre z nich są rzeczywiście przygnębiające.&quot; Oprócz tego odpowiedział na pytanie: &quot;Aresztowanie posłanki Beaty Sawickiej to element kampanii?&quot; Tusk: &quot;W jej sprawie szybko podjęliśmy decyzję. Osoba, która nie jest w stanie wyjaśnić, w jaki sposób znalazła się w takiej sytuacji, nie może być ani chwilę dłużej w Platformie. Koniec dyskusji. Czy PiS wykorzystuje takie sytuacje i podległe służby w politycznej wojnie z opozycją? Oczywiście tak!&quot; Jak widać lider PO nie mógł powstrzymać się od ataków na CBA. Szef CBA Mariusz Kamiński zwrócił się tym razem na piśmie o możliwość złożenia wyjaśnień przed Komisją ds. Służb Specjalnych. Ze względu na brak odpowiedzi ze strony przewodniczącego Komisji, Ludwik Dorn zwołał Konwent Seniorów, który również może podjąć decyzję o zwołaniu Komisji. Jednak marszałkowie z opozycji zbojkotowali Konwent. W tej sytuacji zostały wyczerpane możliwości, aby Komisja ds. Służb Specjalnych wyjaśniła sprawę zarzutów o wykorzystywanie służb specjalnych w kampanii wyborczej. Powstała sytuacja niesymetryczna. PO zbierało głosy na tym, że rzekomo &quot;zły&quot; PiS wykorzystuje służby do walki z opozycją i wiadomo, że była to dość skuteczna propaganda. Z drugiej strony PiS nie mógł przed tymi zarzutami się obronić. Konsekwencją było wczorajsze ujawnienie części dowodów przeciwko Sawickiej na konferencji szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Pokazane materiały nie tylko potwierdziły winę posłanki, ale też pokazały rozmach jej planów korupcyjnych związanych z możliwością dojścia PO do władzy. Ludwik Dorn na dzisiejszej konferencji tak tłumaczył, iż Tusk sam jest sobie winien: &quot;Najpierw szkalował i pomawiał CBA, a następnie uniemożliwił wyjaśnienie wszystkich wątpliwości, w ramach tajności, przed Komisją ds. Służb Specjalnych. Jako marszałek Sejmu chciałem powiedzieć Tuskowi: niech pan panie pośle nie mówi teraz o wykorzystywaniu służb w kampanii, bo to pan zastosował oszczerstwa i pomówienia jako środek walki w kampanii wyborczej. Niech pan teraz sam powie śladem znanej postaci z komedii: &quot;Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało&quot;. Pan przewodniczący Donald Tusk jest Grzegorzem Dyndałą tej kampanii i może mieć pretensje tylko do siebie.&quot;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Atmosfera zagęszcza się&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Wczorajsze ujawnienie materiałów przez CBA było bolesnym ukłuciem Platformy, ale wydawało się, że będą w stanie zakrzyczeć tę sprawę i nie stracą na tym zbytnio. Co prawda pojawiające się wątki stały się przynajmniej zastanawiające. Z serwisu posłanki i - do niedawna - kandydatki PO do Senatu z okręgu jeleniogórsko-legnickiego dowiadujemy się: &quot;W 2001 roku, jako jedna z pierwszych osób w Polsce, rozpoczęłam budowę Platformy Obywatelskiej&quot;. Jak się okazało, Sawicka była bliskim współpracownikiem Grzegorza Schetyny, w 2005 obydwoje kandydowali do Sejmu z listy PO w Legnicy, Schetyna z nr 1, a Sawicka z nr 2. &quot;Dziennik&quot; ustalił, że kontakt z burmistrzem Helu udostępnił Sawickiej Marek Biernacki, poseł PO z Gdyni, członek Komisji ds. Służb Specjalnych. Poseł Wojciech Picheta, który kandydował do Sejmu z woj. śląskiego wczoraj również został wykluczony z PO, gdy okazało się, że to on był nieujawnionym przez CBA posłem, z którym rozmawiała Sawicka, z ujawnionej rozmowy wynikało, że poseł jest zainteresowany wejściem w korupcyjny układ ze sprzedażą nieruchomości na Helu (mimo wykluczenia Picheta nie zrezygnował z kandydowania, liczy zapewne na immunitet w nowej kadencji). Jakby nie patrzeć, wykluczenie już drugiego posła mocno zagęszcza smrodek wokół Platformy Obywatelskiej.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Samobójstwo Sawickiej czy samobójstwo Platformy&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Beata Sawicka w jednej z zaprezentowanych wczoraj rozmów mówiła m.in.: &quot;Trzeba robić biznes z polityką, trzeba w ukryciu (...) wiadomo, że pan Krauze, czy pan jak mu tam, wszyscy ci po kolei, którzy są tutaj umocowani, wszyscy dobrze żyją z politykami. (...) Może będą wybory za dwa miesiące, może będą za pół roku, może za trzy tygodnie. Stąd wiesz, ja muszę być przygotowana na każdy wariant. W politykę się nie musicie mieszać, tylko kasę dajcie i to wszystko. (...) Kampania kosztuje, słuchaj, sto pięćdziesiąt tysięcy, dwieście, trzysta. W zależności czterysta pięćdziesiąt, a w wykazie do PKW - Państwowej Komisji Wyborczej - trzydzieści pięć tysięcy i to są moje.&quot; Materiał w zgodnej opinii komentatorów był piorunujący, okazało się, że Sawicka powołując się na wpływy polityczne planowała długofalowe działania korupcyjne na dużą skalę, połączone z finansowaniem swojej kampanii wyborczej, z jej słów wynikało, że takie finansowanie jest dla niej - doświadczonej posłanki - normą. Beata Sawicka oferowała płatne pośrednictwo w dotarciu do burmistrza Helu w sprawie zakupu gruntów wielu osobom, nie jest więc prawdą, że to CBA skłoniło ją do popełnienia przestępstwa. Linia obrony mówiąca, iż agent ją uwiódł też nie daje się utrzymać, na filmie pokazującym moment wręczenia Sawickiej pierwszej raty łapówki wyraźnie widać ludzi robiących interesy a nie parę. W tej sytuacji, dzisiaj ok. 14:00, Platforma zdecydowała się na krok - moim zdaniem - samobójczy. Raczej nie obawiam się już o wynik wyborów, które PO przegra na własne życzenie. Sawicka wystąpiła w Sejmie rozdzierając szaty, płacząc, bredząc patetycznie o tym, że czuje się zaszczuta i myśli o samobójstwie, nawiązała do Barbary Blidy. Taka taktyka - w mojej ocenie - zemści się na PO. Oczywiście dostaną wsparcie od mediów, zwłaszcza GW/TVN, ale jednak ten dramatyzm jest szyty zbyt grubymi nićmi i nawet komentatorzy polityczni będą musieli się od niego zdystansować, aby nie ośmieszyć się. Tym wystąpieniem Sawickiej ustawiono po jednej stronie ją, PO i Barbarą Blidę jako ofiary opresji ze strony rządu. Wydaje mi się, że spin-doktorzy PO za mocno uwierzyli w siłę propagandy, w to, że media kreując nieustannie Blidę na ofiarę rządu sprawiły, że społeczeństwo zapomniało, iż Barbara Blida, wcześniej członek PZPR, SdRP, SLD była podejrzewana o związki korupcyjne z mafią węglową, która była jednym z najskuteczniejszych sposobów umożliwiających wyprowadzanie pieniędzy z budżetu państwa na wielką skalę w III RP. I właśnie to uwikłanie było głębszą przyczyną, która doprowadziła ją 25.04.07 do samobójstwa. Oto obszerne fragmenty (możliwe małe nieścisłości) dzisiejszego momentami histerycznego na pokaz wystąpienia Blidy, przepraszam, Sawickiej w Sejmie:&lt;br&gt;
Wczoraj mnie zabito, ukamienowano za życia. Chciałabym przeprosić za moją słabość tych wszystkich, których ta sytuacja dotknęła, moją rodzinę, przewodniczącego Donalda Tuska, koleżanki i kolegów z partii. Zgubiła mnie ufność, otwartość. To wszystko było misternie zaplanowaną prowokacją obliczoną na rok, a jej kulminacja nastąpiła tuż przed wyborami. To nie był zwykły zbieg okoliczności. Do tej pory swoim życiem potwierdzałam uczciwość, pracowitość i bezinteresowną pomoc, nigdy nie żądałam za to żadnego grosza. Byłam na kursie dotyczącym zarządzania firmą. Byłam tylko i wyłącznie koleżanką. Nie wiem dlaczego akurat mnie wytypowano. Mam takie cechy, jestem otwartym, dobrym człowiekiem. Zafascynował mnie swoją przedsiębiorczością, błyskotliwością. Miał coś w sobie. Tak się składało, że przyjeżdżał z Wiednia wtedy, kiedy miałam posiedzenia Sejmu. Przyznaję, że chciałam zaimponować temu człowiekowi. Z uczciwego człowieka można w tym kraju zrobić po prostu przestępcę. Nie widziałam nic złego, żeby mówić, że kiedyś w przyszłości, gdy ta ustawa będzie uchwalona, być może te obiekty, z którymi samorządy nie będą wiedziały, co zrobić, pójdą do sprzedaży. Reprezentowałam ugrupowanie, które wierzyło w przedsiębiorczość i ją promowało. Zwracam się do pana ministra Kamińskiego z błaganiem, aby mnie nie linczował publicznie i nie doprowadził mnie do odebrania sobie życia! Proszę nie ujawniać publicznie tych materiałów. Proszę mnie nie niszczyć tak. Jedna się zabiła a druga walczy o to życie tutaj. Zniszczono mnie i moją rodzinę bolszewizmem. Moja rodzina walczyła na wszystkich frontach II wojnie światowej. Ja pochodzę z patriotycznej rodziny. O Katyniu uczył mnie mój dziadek. Apeluję do min. Kamińskiego. Chcecie wygrać wybory, zabijając ludzi. Jeśli kiedyś będę miała zaszczyt spotkać się z dziećmi posłanki Blidy, to powiem, jakie są uczucia zaszczutego człowieka. Wierzę, że być może zmieni się coś w tym kraju i o to proszę wszystkich Polaków, bo każdy z nas będzie podsłuchiwany tak jak ja - przez cały rok. Dziękuję państwu, słabo się czuję, przepraszam.&lt;br&gt;
Dlaczego uważam, że to wystąpienie pogrąży Platformę? Problem w tym, że stanowi ono zupełnie błędne z punktu widzenia PO podgrzewanie tej sprawy. Wystąpienie jest wyraźnie wyrachowane, zresztą odbyło się na drugi dzień, więc trudno mówić o spontaniczności. Całość została starannie wyreżyserowana, choć popełniono błędy. Epatowanie widzów swoją uczciwością i bezinteresownością w kontekście materiałów, które dopiero co wszyscy zobaczyli jest totalną porażką. Teatralne mówienie o samobójstwie jest z zasady podejrzane i żałosne, ktoś kto chce to zrobić, to po prostu to robi (nie zdziwię się jak przed wyborami jeszcze spróbują epatować opinię publiczną doniesieniami o nieudanej próbie samobójstwa). Ta histeryczna postawa w ogóle nie koresponduje z bardzo chłodnymi biznesowymi rozmowami, jakie posłanka prowadziła z przedsiębiorcą/agentem, to wystąpienie strasznie trąci cynizmem. Sawicka jest niewiarygodna, gdy z jednej strony używa pejoratywnej konstrukcji 'w tym kraju' (ja zawsze mówię 'w Polsce', 'w moim kraju', nigdy 'w tym kraju'), a z drugiej strony czyni historyczno-patriotyczne nawiązania. Szczególnie ten Katyń wrzucony na siłę, musi w tym kontekście u każdego budzić głęboki niesmak. Jedyne co osiągnęła to - jak już wspomniałem - ustawienie się w jednej linii z aferzystką Blidą i pociągnięcie za sobą w te skojarzenia Platformy Obywatelskiej. Na koniec pojawia się wezwanie do &quot;słusznego&quot; głosowanie w nadchodzących wyborach, co raczej już nie pozostawia wątpliwości, że występuje ona z inspiracji niedawnych kolegów partyjnych. Po wygłoszeniu wezwania posłanka teatralnie słabnie (kreacja na słabą perfidnie wykorzystaną kobietę). Łatwo zgadnąć, że posłanka - choć politycznie spalona - ma jeszcze o co walczyć, koledzy raczej łagodnie ją potraktują, jeśli dojdą do rządów. Słusznie skomentował to wystąpienie premier: &quot;Bronienie się przez używanie płaczącej kobiety jest niegodne, jest podłe.&quot; Najśmieszniejsze jest to, że LiD w kontekście tej afery ustawia się jako jedyny sprawiedliwy, który zlikwiduje CBA i będzie mądrze walczył z korupcją w miarę możliwości. Aleksander Kwaśniewski powiedział, że treść ujawnionych przez CBA nagrań to &quot;afera Rywina do kwadratu&quot;, a PO nie powinna moralizować i wypominać afer z czasów SLD, bo ma korupcję we własnych szeregach. Komentator z GW dramatycznie oświadcza: &quot;Mam nadzieję, że ten człowiek, który rozpracowywał Sawicką, oglądał to wystąpienie&quot;, sugerując, że rozsądny obserwator może nabrać się na ogrom cynizmu zaprezentowany przez posłankę. Na pewno takiej naiwności nie spodziewałbym się po pracownikach CBA. Tylko ktoś szczególnie naiwny i bez żadnej świadomości dotyczącej specyfiki pracy w służbach może sądzić, że zawodowiec może mieć w takiej sytuacji wyrzuty sumienia. CBA należy się szacunek chociażby ze względu na niezwykły profesjonalizm i stworzenie nadziei na uwolnienie Polski od plagi korupcji, układów i układzików. Taka nowa nieuwikłana służba była bezwzględnie potrzebna, szkoda byłoby, gdyby nowa władza miała zepsuć ten kierunek działań naszego państwa.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 17 Oct 2007 20:54:08 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/17/a-jednak-platforma-polegla/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Wybór zwycięzcy wyborów</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/17/wybor-zwyciezcy-wyborow/</link><description>&lt;p&gt;Maciej Rybiński: Wybrano nie tylko zwycięzców wszystkich trzech debat, ale już nawet zwycięzca wyborów został wybrany. Właściwie nie ma po co głosować. Pewnie dlatego trwa akcja wymyślania haseł mających zachęcać do udziału w wyborach. Po prostu, bez sugerowania na kogo głosować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Istotnie, po co sugerować, skoro i tak wygrają ci, co powinni. Najbardziej neutralne z tych haseł, jakie usłyszałem brzmiało: Masz prawo, głosuj na lewo. Sam, bez żadnego konkursu, wymyśliłem kiedyś znacznie lepsze: Hej, kto skory, na wybory. Albo: Jeśliś jurny, idź do urny. Mój pies zasugerował też ładne hasełko, takie bliskie życia i politycznej praktyki: Daj głos, a potem łapa i leżeć. Kilku znajomych socjologów wyraziło ostatnio pewną zawodową konfuzję dużą rozbieżnością pomiędzy różnymi badaniami opinii. Próbowałem ich pocieszać, że być może jest to skutkiem pomieszania ideowego ankietowanych, którzy przed śniadaniem przychylniej patrzą na inne ugrupowanie niż po wypróżnieniu. Nie ośmieliłem się natomiast przytoczyć dość uciesznej historyjki o pierwszym badaniu opinii publicznej, jakie przeprowadzono po upadku muru, ale przed zjednoczeniem Niemiec - zapytano mieszkańców NRD, czy chcą zjednoczenia. Niemal wszyscy odparli, że nigdy w życiu. Konsternacja trwała aż do czasu, gdy ktoś bystry zauważył, że ankietka była telefoniczna, a w NRD telefony mieli tylko działacze partyjni, funkcjonariusze i agenci Stasi. U nas wszyscy mają już telefony, ale każdy telefon ma inny numer. Niewykluczone więc, ze przyczyną różnic w notowaniach popularności partii i polityków jest wybór numerów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;i&gt;Felieton Macieja Rybińskiego, &quot;Fakt&quot; 17.10.07&lt;/i&gt;&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Wed, 17 Oct 2007 12:34:29 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/17/wybor-zwyciezcy-wyborow/</guid><category>Ogólne</category></item><item><title>UE wybiera w Polsce</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/16/ue-wybiera-w-polsce/</link><description>&lt;p&gt;Europa oczekuje od Polaków takiego wyniku wyborów, który umożliwi rządy koalicji PO-LiD. Jest obecnie wiele haseł, które mają &quot;bezstronnie&quot; zachęcać do wyborów, ale w podtekście sugerują, żeby nie głosować na PiS, np. &quot;Głosuj, póki jeszcze możesz&quot;. Słuchając głosów dochodzących z UE, wypada się z tym hasłem zgodzić w tym sensie, że UE najwyraźniej już teraz ma zamiar wpłynąć na wynik naszych wyborów. UE wyraźnie określa swoje oczekiwania dotyczące wyniku wyborów 21.10.07 w Polsce. Obawiam się, że UE po prostu kompletnie nie rozumie natury Polaków. Bowiem gdyby chcieli, żeby PiS przegrał, powinni wszelkimi siłami wywierać na Polaków presję, żeby głosowali na PiS, grożąc np. wykluczeniem z UE w przeciwnym wypadku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Europa czeka na porażkę Prawa i Sprawiedliwości, donoszą tytuły prasowe. Po piątkowej debacie komentatorzy większości europejskich gazet nie kryją zadowolenia z sukcesu lidera PO. Niemiecki &quot;Die Welt&quot; opisuje z zadowoleniem, jak Tusk &quot;przycisnął szefa partii rządzącej precyzyjnymi pytaniami i łagodnym uśmiechem&quot;. W innych gazetach również ukazały się entuzjastyczne relacje z debaty. Zdaniem niemieckiego &quot;Frankfurter Allgemeine Zeitung&quot; sojusz PO-LiD byłby &quot;jakościowym skokiem&quot;. &quot;Luxemburger Wort&quot; pisze w komentarzu, że Europa tylko czeka na porażkę Kaczyńskich i bez żalu pożegna się z &quot;hamulcowymi&quot;. Aleksander Kwaśniewski prosił o wsparcie na łamach niemieckiego &quot;Vanity Fair&quot;, a Bronisław Geremek w Parlamencie Europejskim i wsparcie otrzymują. Tylko jakoś nie chce mi się wierzyć, że za darmo...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wybierać w Polsce próbują też iraccy bojownicy. Nasilają się ataki na polskich przedstawicieli i żołnierzy w Iraku. Wczoraj ostrzelano bazę w Diwanii z moździerzy i karabinów maszynowych, ostrzelany został również polski śmigłowiec. Dwa szyickie ugrupowania wydały oświadczenie, w którym przyznały się do niedawnego zamachu na polskiego ambasadora w Bagdadzie i kolejnych, choć wg MON te ugrupowania nie miały takich możliwości. W oświadczeniu grożą następnymi zamachami, jeśli Polska nie wycofa wojska z Iraku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ja osobiście nie zamierzam głosować ani zgodnie z życzeniem unijnych polityków czy dziennikarzy, ani irackich bojowników. W tych czasach Polska potrzebuje silnego i charyzmatycznego przywódcy. Nie Kwaśniewskiego, którego interesują głównie balangi. Nie Tuska, który ma jakąś huśtawkę nastrojów, a nie umie określić się, z kim i jak będzie rządził. Dzisiaj jedynym przywódcą, który wie czego chce i twardo do tego dąży jest Jarosław Kaczyński.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 16 Oct 2007 16:49:29 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/16/ue-wybiera-w-polsce/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Debaty polityczne</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/16/debaty-polityczne/</link><description>&lt;p&gt;Debaty wprowadziły dużo emocji do życia politycznego, zapewne zwiększą frekwencję wyborczą, słowa uznania dla wszystkich polityków, którzy podjęli wyzwanie. Nie mam im za złe drobnych potknięć, czy chwil w których emocje brały górę. Dzięki temu można było zobaczyć ich bardziej ludzkie oblicze. Zawiodła formuła - zbyt sztywna, redaktorzy - zagęszczający atmosferę, pokrzykujący na polityków, jakby to jeden czy drugi redaktorzyna był tam najważniejszy. Zawiodła publiczność jednego polityka - Donalda Tuska. Myślę, że wyborcy źle ocenią ten faul, co na przyszłość polepszy standard takich spotkań.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W dwóch moich dotychczasowych wpisach dotyczących debat (&lt;a href=&quot;http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/01/debata/&quot;&gt;Debata&lt;/a&gt;, &lt;a href=&quot;http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/13/krajobraz-po-drugiej-debacie/&quot;&gt;Krajobraz po drugiej debacie&lt;/a&gt;) skupiłem się na formie, pomijając zupełnie treść, może dlatego, że założenia programowe poszczególnych partii znam i tak. Dla szczegółowej analizy warto ściągnąć sobie nagrania debat, chętnie zająłbym się taką analizą, jednak brak czasu. Korzystając z tego, że niektórzy napracowali się nad analizą merytoryczną, podaję przynajmniej linki do ciekawych omówień wszystkich debat. Można w nich znaleźć wiele celnych spostrzeżeń.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;1. Kaczyński - Kwaśniewski&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;01.10.07 (pn), g. 20:00&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://lsr.jogger.pl/2007/10/02/kaczynski-vs-kwasniewski-czyli-w-oczekiwaniu-na/&quot;&gt;lsr: Kaczyński vs Kwaśniewski, czyli w oczekiwaniu na...&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://aciddrinker.jogger.pl/2007/10/01/debata-zakonczona-na-punkty-wygral-kaczynski/&quot;&gt;aciddrinker: Debata zakończona, na punkty wygrał Kaczyński&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;2. Kaczyński - Tusk&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;12.10.07 (pt), g. 20:00&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://lsr.jogger.pl/2007/10/12/tusk-vs-kaczynski/&quot;&gt;lsr: Tusk vs Kaczyński&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://lsr.jogger.pl/2007/10/14/o-debacie-tusk-kaczynski-raz-jeszcze/&quot;&gt;lsr: O debacie Tusk - Kaczyński raz jeszcze...&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://aciddrinker.jogger.pl/2007/10/12/tusk-kaczynski-remis-w-debacie-na-szczycie-zakonczyla-sie-re/&quot;&gt;aciddrinker: Tusk - Kaczyński: debata na szczycie zakończyła się remisem&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.galba.net.pl/blog/_archives/2007/10/12/3287526.html&quot;&gt;Prawy Prosty: Tusk socjotechnicznie, Kaczyński merytorycznie&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://www.galba.net.pl/blog/_archives/2007/10/13/3288411.html&quot;&gt;Prawy Prosty: Chamstwo i wodolejstwo jednak przegrały&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://dokwadratu.blogspot.com/2007/10/tusk-i-jego-ferajna_13.html&quot;&gt;Do kwadratu: Tusk i jego ferajna&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;3. Kwaśniewski - Tusk&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;15.10.07 (pn), g. 20:00&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://lsr.jogger.pl/2007/10/15/kwasniewski-vs-tusk/&quot;&gt;lsr: Kwaśniewski vs Tusk&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://aciddrinker.jogger.pl/2007/10/15/postkomunista-vs-pseudoliberal-wygrana-na-punkty-kwasniewski/&quot;&gt;aciddrinker: Postkomunista vs. pseudoliberał - wygrana na punkty Kwaśniewskiego&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://dokwadratu.blogspot.com/2007/10/olek-kontra-donek.html&quot;&gt;Do kwadratu: Olek kontra Donek&lt;/a&gt;&lt;br&gt;
&lt;a href=&quot;http://zezem.salon24.pl/39458,index.html&quot;&gt;&quot;Pan z cegłą&quot;: Mały Krętacz vs. Sepleniący Krętacz&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Liberał walczy o państwo opiekuńcze&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Bronisław Wildstein w &quot;Rzeczpospolitej&quot; głośno stawia pytanie, które coraz częściej pojawia się w związku z programową miałkością PO i liberalizmem, którym Donald Tusk czaruje część elektoratu, a któremu zaprzecza na potrzeby innej części elektoratu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiem, że debaty wyborcze w małym stopniu są zderzeniem racji, a w większym - zabiegami o sympatię odbiorców. Rozumiem więc, że Donald Tusk zamiast obrony gospodarki liberalnej jako modelu optymalnego, posłużył się zgrabnym bon motem o Polakach, którzy wybierają liberalizm, emigrując do Irlandii czy Wielkiej Brytanii. Rozumiem również, dlaczego unikał dyskusji o reformie systemu opiekuńczego. Trudno mi jednak zaakceptować jego krytykę blokowania przez premiera Karty praw podstawowych. Zawarte w niej uprawnienia socjalne prowadzą do narzucenia Europie socjaldemokratycznego modelu państwa opiekuńczego. Próba wprowadzenia tylnymi drzwiami tego dokumentu (został on odrzucony wraz z projektem konstytucji dla Europy) wpisuje się w niepokojącą tendencję gremiów decyzyjnych współczesnej Unii dążących do narzucenia środkami prawnymi rozwiązań, które powinny pozostać domeną demokratycznych wyborów. Jest to więc również daleko idące ograniczenie demokracji. Z perspektywy gospodarczego liberalizmu dokument ten jest skandalem. Nieprzypadkowo został zakwestionowany przez Anglię właśnie. Kaczyński mógłby to podnieść, zamiast tego powiedział, że w tej mierze polskie zapisy są lepsze, czym mógł wzbudzić dreszcz grozy. Zdumiewające było stwierdzenie Tuska, że Karta &quot;zapewniałaby&quot; Polakom wysoki standard życia. Dowiedzieliśmy się więc, że poziom życia budowany jest przez prawne zapisy. Fakt, że wzmiankowane instytucje głoszą takie nonsensy, nie dziwi. Zaskakuje, że powtarza je polityk, który wydaje się cechować gospodarczym rozsądkiem.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Opinie na forach internetowych&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Niereprezentatywny wybór komentarzy na różnych forach dotyczących ostatnich debat. Zauważalna jest tendencja wzrostowa komentarzy negatywnych dla PO.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jarek wie, co mówi, Donio mówi co &quot;wie&quot; (ze trzy kartki na pamięć), a dalej... lepiej nie mówić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zanim wsiądziesz do windy, sprawdź, czy tam nie ma Tuska. Skąd można wiedzieć, co potem nagada???&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tusk od miesięcy powołuje się na irlandzki cud. A tu nagle okazuje się, że tak naprawdę, to on nie wie na czym ten cud polega i nie wie nawet, jakie są w Irlandii podatki, a są one nawet trochę wyższe niż u nas. Totalna kompromitacja.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I znów ktoś podłożył świnię Tusku z tym zakładaniem działalności gospodarczej. On zna sie tylko na fundacjach dla dzieci i ile z tego wyciągnąć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Donald Tusk wstydzi się profesora Religi, a nie wie, co napisał w swoim programie wyborczym o prywatyzacji szpitali!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tuskowi się oberwało od przyszłego koalicjanta. Widać kto będzie rządził, jak LiD-PO dojdzie do władzy. Nie dajmy się zwariować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tusk dobry tylko w tym, co przećwiczył przed lustrem! Pajac, nie polityk! Poglądy? A jakie sobie państwo życzą?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Druga Japonia Wałęsy, druga Irlandia Tuska. Tanie chwyty. Mam nadzieję, że Polaków nie zawiedzie rozsądek i pokażą Tuskowi, podobnie jak 2 lata temu, gdzie jego miejsce. Platforma to nie jest zła partia. Ale wódz fatalny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Według mnie, Tuska na silę kreuje się jako jakiegoś wielkiego męża stanu, polityka ponadprzeciętnego. W rzeczywistości to cienias, który przegrał merytorycznie i z Kaczyńskim, i z Kwaśniewskim. Takie trala la la, ble ble ble, żałosne. Taki słaby bokser, który klinczuje, fauluje, bo brak mu silnego ciosu. Za duża oprawa medialna jak dla takiego zawodnika. Powinien debatować z Giertychem i Millerem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tusk orientuje się bardzo dobrze w cenach żywności, procedurze zakładania małej firmy oraz jest dobrym kierowcą. Powinien zatem kierować straganem na bazarze. Jeśli powierzymy mu zadanie kierowania państwem to może to się źle skończyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O dziwo to Tusk wypadł przy Kwachu jak mały krętacz. Jego poglądy na niektóre tematy zmieniły się w ciągu soboty i niedzieli o 180 stopni w porównaniu do debaty z Kaczorem. Tusk unikał konkretnych odpowiedzi na pytania i pod nieobecność dresiarzy sam przeszkadzał Kwasowi, nie zważając na upomnienia dziennikarki, która momentami nie panowała nad porządkiem dyskusji. Tusk udowodnił że jest krętaczem, prostakiem i chamem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zwycięzca skompromitował się niewiedzą nt. systemu podatkowego Irlandii - tej Irlandii, którą chce u nas zbudować po wyborach. Zwycięzca poległ na własnym programie (jego nieznajomości) - prywatyzacja szpitali. Zwycięzca rakiem wycofywał się z &quot;cebulowej sztuczki&quot; po tym jak obśmiał go przeciwnik i nawiązał do jego porażki w wyborach prezydenckich. Zwycięzca poległ powołując się na swoje europejskie znajomości. Tusk był zdenerwowany, chamowaty i totalnie niekompetentny. Media powinny dzisiaj wrzeć - zamiast tego mamy zmowę ślepców, którzy próbują opinii publicznej wmówić zwycięzcę. Zwróćcie uwagę na komentarze swoich czytelników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wydaje mi się by pan Tusk kiedykolwiek posiadał gospodarczy rozsądek. Jest słabym choć sprytnym politykiem, który dzięki sprzyjającym okolicznościom dotarł do punktu, w którym się dziś znajduje. Głosowałem na PO, lecz czołowi politycy tej formacji robią wszystko by zniechęcić do siebie wielu wyborców. Pan Tusk jest napastliwy, wyraźnie robi wszystko aby uniknąć odpowiedzi na pytania, a gdy emocje zaczynają nad nim górować próbuje się uśmiechać, ale robi to jakoś sztucznie, jakby z wysiłkiem. Ogólnie wydaje mi się, że jego zachowanie jest niepokojące, choć robi wszystko aby ukryć wewnętrzne napięcie. By wygrać wybory pan Tusk zaczyna kręcić i już nie wie czy jest liberałem czy raczej liberałem miłosiernym, dlatego tak duża troska o budżetówkę czy o ceny produktów spożywczych, choć przecież ceny dyktuje rynek, o co sam zabiegał przez cały okres swojej kariery politycznej. A gdzie program? Oj, chyba PIS ma racje, że PO nie ma programu, albo nie chce go ujawnić, by - jak to powiedział pan Komorowski - pozostawić sobie jak największą zdolność koalicyjną.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Tue, 16 Oct 2007 11:51:27 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/16/debaty-polityczne/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Michnik chce odzyskać Polskę</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/15/michnik-chce-odzyskac-polske/</link><description>&lt;p&gt;Bronisław Geremek zapowiedział w Gdańsku, że LiD gotowy jest zawrzeć po wyborach koalicję z PO. PO tonuje: Poczekajmy na wynik wyborów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zawiązanie LiD jest świadectwem idei &quot;Solidarności&quot; - mówił Geremek. - Przedstawiam w Gdańsku świetną drużynę, która w ramach LiD będzie się starała, by Polska miała sprawny rząd. Dla dobra Polski jesteśmy w stanie rządzić z Platformą. Politycy LiD mają nadzieję, że zaplanowana na dzisiejszy wieczór debata Aleksandra Kwaśniewskiego z przewodniczącym PO Donaldem Tuskiem doprowadzi do zbliżenia obu ugrupowań. - Chcielibyśmy, aby debata Kwaśniewskiego z Tuskiem pokazała to, co łączy, a nie dzieli. - zaznaczył Geremek. Platforma odpowiada, że chce współrządzić ze swoim strategicznym partnerem, jakim jest PSL.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak wspominałem wcześniej, zapowiedzi koalicji z PO-PSL, zwłaszcza pompatyczne frazesy o strategicznym partnerze są niewiarygodne, wręcz śmieszne. Przypomina deklaracje wykształciuchów, którzy mówią, że będą głosować na PSL, podając najbardziej akrobatyczne uzasadnienia: a to kojarząc PSL ze słynną &quot;siłą spokoju&quot; Mazowieckiego, do której wielu wykształciuchów ma niesłabnący sentyment, podoba im się, że PSL nie wchodzi w spory, &quot;może z każdym&quot;, tak jakby polityka polegała na braku konfliktów; a to kojarząc PSL z nowoczesną technologią za sprawą &quot;polskiego Billa Gates'a&quot; oraz informatycznych zdolności samego prezesa Waldemara Pawlaka (&quot;pracował jako nauczyciel podstaw obsługi komputera w szkole podstawowej w Pacynie&quot; czytamy w Wikipedii, dodajmy, że w tamtych czasach w szkolnych pracowniach używało się głównie ZX Spectrum i jego klonów); a to głosząc zalety chłopskich korzeni tej partii, o których coraz mniej ludzi pamięta - nagle wykształciuchy zapragnęły oddać swój głos chłopom w trosce o to, aby mieli oni swoją reprezentację w parlamencie (pogląd Leszka Kołakowskiego). Jak widać argumenty za PSL-em są tak kuriozalne i niepolityczne, że tylko działacze PSL mogą je zrozumieć (dla nich to kwestia bytu) i bardziej wyrafinowani intelektualnie przedstawiciele klasy wykształciuchów. Osobiście należę, do tej grupy, która uważa, że nagłaśniane medialnie sondaże są elementem manipulowania opinią publiczną; jeśli chodzi o PSL, to - wbrew podawanym wynikom - nie ma ono szans na przekroczenie progu wyborczego. Tak samo nie wierzę w bajki polityków PO, którzy głoszą obecnie wszem i wobec pragnienie koalicji z PSL-em - jest to klasyczny wybieg, będący w istocie unikiem przed kłopotliwymi pytaniami o PO-LiD. Dziennikarze, którzy gremialnie wspierają PO-LiD, nie drążą tematu i kampania wyborcza się kręci, a PO-LiD jest coraz bliżej. Szef GW, czyli w istocie organu LiD, gazety, która wszystkimi piórami walczy o PO-LiD, Adam Michnik napisał dzisiaj artykuł, w którym wylewa kałużę jadu na polityków PiS, labiedzi nad stanem Polski, wzywa do zmian i kończy z nadzieją: &quot;Teraz nadszedł moment, by odzyskać Polskę&quot;. Panie Michnik, szczerze Panu życzę, żebyś Pan już nigdy nie odzyskał Polski.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Polecam kapitalny fragment z bloga &lt;a href=&quot;http://marlowe.bblog.pl/&quot;&gt;Marlowe&lt;/a&gt;, który wyjaśnia mi mentalność głosujących na LiD z przyczyn ideowych, wyborców nienależących do tzw. twardego elektoratu, czyli beneficjentów starego systemu. Uzasadnienie jest tak wiarygodne jak wesołe. Z rozmów wiem, że wiele osób w różnym wieku tak właśnie myśli i dobrze to pokazuje, czym jest dzisiaj lewica, jaka mentalność buduje jej zaplecze społeczne. Jeśli LiD wróci do władzy dzięki głosom tak myślących wyborców, to z pokorą przyjmę demokratyczny werdykt - trzeba żyć w kraju takim, jakiego Polacy sobie życzą albo wyjechać, co też zapewne uczynię.&lt;br&gt;
Nie mniej jednak, trzeba oddać sprawiedliwość SLD. Odniosę się do Terry'ego Pratchetta, kto czytał będzie wiedział o czym mowa, kto nie czytał też - z kontekstu. Otóż w milionowym mieście Ankh-Morpork działają różne gildie, wśród nich gildia złodziei. Działalność gildii złodziei jest legalna i uregulowana prawnie. Na każdego obywatela przypada rocznie pewna suma, z której może być okradziony. Członkowie gildii wystawiają pokwitowania. Można na przykład na początku roku dać się obrabować z należnej sumy i mieć rok spokoju. Gildia złodziei za to zajmuje się dodatkowo likwidowaniem nielicencjonowanych złodziei, przez co życie w mieście jest bardziej bezpieczne. Członkowie Gildii Złodziei już dawno zrozumieli, że lepiej ukraść kawałek tortu i pozwalać na jego rozrost, przez co następny kawałek będzie większy, niż zabrać cały tort i zabić piekarza, a w następnym roku głodować. Mniej więcej tak wyglądały rządy SLD. Kradli, owszem, ale reformowali ten kraj. Im zawdzięczamy członkostwo w UE i NATO, dopłaty, rozwój gospodarczy, nawet F-16. Panowie z SLD wiedzieli, że dzięki reformom będzie można ukraść więcej, ale wszyscy na tym skorzystaliśmy. Podsumowując, prędzej zagłosowałbym na gospodarczo liberalną SLD niż socjalistyczny, lewicowy PiS.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Mon, 15 Oct 2007 14:01:59 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/15/michnik-chce-odzyskac-polske/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Koalicja</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/14/koalicja/</link><description>&lt;p&gt;Jak powiedzieć i jednocześnie nie powiedzieć o planach dotyczących koalicji, która będzie po wyborach? Najlepiej kręcić jak długo się da... Tak, aby wyborcy myśleli, że wszystko wiedzą, a potem okaże się, że mieliśmy na myśli co innego, nigdy nie zaprzeczaliśmy itp. Wszak my nie kłamiemy, to tylko &quot;oni&quot; kłamią.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najwygodniej wziąć jakąś małą a przede wszystkim niekontrowersyjną partię jako wymówkę. PO przyjęło taką wygodną taktykę, aby odczepić się od nich z tymi koalicjami. Partią-wymówką jest PSL (nie to, że jest niekontrowersyjna, ale o kontrowersjach już wszyscy zapomnieli, a tv nie jest od tego, żeby &quot;bzdury&quot; przypominać). Tyle, że to niczego nie wyjaśnia. Wyborcy chcieliby realnej wiedzy na temat możliwych koalicji. Realnie patrząc, najbardziej prawdopodobny jest dzisiaj PO-LiD. Ze względu na strach przed utratą głosów wyborców obie z tych 2 partii nie mówią tego wprost, ale sygnałów, że do niego dojdzie było bardzo wiele. Wbrew niektórym deklaracjom partie te są zaskakująco bliskie programowo. Zamiast zastanawiać się skąd taka bliskość między partiami o różnych rodowodach, można zrobić bardzo prosty praktyczny eksperyment. Wystarczy przejrzeć wyniki ankiety zwanej &quot;Kompasem Wyborczym&quot; zamieszczonej na WP, które w ostatnich dniach zamieściło sporo ludzi na Joggerze. Zazwyczaj ankietowani potwierdzali, że wynik pokrywa się z rzeczywistymi sympatiami politycznymi. Wyniki procentowe pokazywały najczęściej PiS i LiD po przeciwnych stronach. Ten, kto miał najwyższy współczynnik zgodności poglądów z PiS miał zwykle jednocześnie najmniejszy z LiD i na odwrót. Z drugiej strony - co ciekawe i dość zaskakujące - poglądy bliskie LiD były zazwyczaj jednocześnie bliskie PO. Nie jest więc do końca tak, jak często powtarza się w medialnych komentarzach, że PO to PiS-bis. Żeby zrozumieć, dlaczego w tej sytuacji LiD i PO nie zdecydowały się na współpracę jeszcze przed wyborami (słynna sprawa konstruktywnego wotum nieufności i rządu technicznego), należałoby zgłębić trochę historię zaczynając od &quot;transformacji ustrojowej&quot; 1989. Historia tłumaczy, dlaczego dużej części ludzi, nawet o poglądach lewicowych, trudno zdecydować się na poparcie dla LiD. Głosy właśnie tych ludzi mógłby stracić Tusk, gdyby powiedział o koalicji przed wyborami. To o ich głosy słusznie zabiega Kaczyński, gdy tak wyraźnie domaga się deklaracji dotyczącej powyborczej koalicji od PO. Ciekawa jest linia ewolucyjna LiD, którą przedstawiam w uproszczeniu łącznie z hipotetycznym ciągiem dalszym:&lt;br&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;ROAD -&amp;gt; UD (+ KLD) -&amp;gt; UW -&amp;gt; PD&lt;br&gt;
&amp;nbsp;&amp;nbsp;PZPR -&amp;gt; SdRP -&amp;gt; SLD (+ PD) -&amp;gt; LiD &lt;span style=&quot;color:blue&quot;&gt;(+ PO) -&amp;gt; PO-LiD&lt;/span&gt;&lt;br&gt;
W LiD główną siłą są ludzie i układy przeniesione jeszcze z PZPR. Biorąc pod uwagę, że była to w PRL jedyna siła polityczna trzymająca społeczeństwo w posłuszeństwie za pomocą milicji i wojska, trudno dziwić się, że do dziś jest to bardzo wpływowa siła polityczna, nieporównanie bardziej wpływowa niż wynikałoby to z realnego poparcia społecznego. Siły wywodzące się z PZPR są tam dominujące, natomiast pozostałe są raczej kwiatkiem do kożucha, pozwalającym reklamować LiD jako wspaniałą partię jednoczącą ludzi ponad podziałami. Podobnie wyłącznie medialnym posunięciem było głośne odsunięcie z LiD takich ludzi jak Leszek Miller czy Józef Oleksy, co u niezorientowanych ma robić wrażenie zrywania związków z PZPR. W tej sytuacji PiS pozostaje jedyną realną siłą mogącą przeciwstawić się powrotowi do władzy starych układów. Aby tak się stało, musi mieć jednak większość bezwzględną w wyniku najbliższych wyborów. Z powodów, które wyżej przedstawiłem, Tusk unika uczciwego postawienia sprawy PO-LiD-u. Przypadkiem jednak jasno określił plany polityczne w wywiadzie udzielonym Piotrowi Najsztubowi, &quot;Przekrój&quot;, na który powołuje się czasem Kaczyński, żeby wykazać, iż wbrew stosowanym unikom PO-LiD jest planowany a Tusk powiedział o tym wprost. Wynikało to z całego wywiadu, ale myślę, że chodziło o konkretną wypowiedź, którą przytaczam:&lt;br&gt;
DT: Dziś wiem, że wyniki wyborów odsuną PiS od władzy.&lt;br&gt;
PN: Skąd pan to wie?&lt;br&gt;
DT: Wiem.&lt;br&gt;
PN: Pan Bóg to panu powiedział? Sondaże wskazują na inną tendencję. PiS rośnie, wy stoicie w miejscu.&lt;br&gt;
DT: Ale &lt;u&gt;jeśli PiS nie uzyska połowy mandatów, to straci władzę&lt;/u&gt;.&lt;br&gt;
Logika jest nieubłagana - z tego, co Tusk tu powiedział wynika, że nawet, gdy PiS wygra, to on będzie starał się stworzyć koalicję anty-PiS. Realnym wyjściem będzie wtedy LiD, a nie partia-wymówka PSL (prędzej powstanie PO-LiD-PSL).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sygnałów nadchodzącego PO-LiD-u jest znacznie więcej, najbardziej oczywisty spośród nich to już świetnie funkcjonująca współpraca samorządowa mająca miejsce od wyborów samorządowych 2006 (także wcześniej, ale na mniejszą skalę). PO mając w wielu miejscach wybór między PO-PiS a PO-LiD wybierała PO-LiD. Koalicja PO-PSL, na którą chętnie powołują się działacze PO leży raczej w sferze pobożnych życzeń. Najbardziej spektakularne przykłady tej tendencji to region Warszawy, gdzie pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz powstaje nowy-stary układ warszawski oraz region Krakowa, gdzie powstał układ krakowski, co stało się bezpośrednią przyczyną odejścia Jana Rokity. Wniosek jest taki, że wybory samorządowe 2006 i ich efekty mogą być dla części wyborców ważną przesłanką przy podejmowaniu decyzji w nadchodzących wyborach parlamentarnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;PO-LiD w Warszawie&lt;br&gt;
&lt;object width=&quot;425&quot; height=&quot;350&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/NmO22mLgX3M&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;wmode&quot; value=&quot;transparent&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/NmO22mLgX3M&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; wmode=&quot;transparent&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;350&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zwiastun filmu &quot;Nocna zmiana&quot;. Jego obejrzenie w całości wyjaśnia rolę różnych ludzi w dzisiejszym życiu publicznym, nawet zwiastun może być dla niektórych zaskakujący. Zwraca uwagę zmiana stron przez Stefana Niesiołowskiego (smutne). M.in. za ten film Jacek Kurski jest tak tępiony dzisiaj przez pewne środowiska - ujawnił bowiem sprawy, które nigdy nie miały zostać ujawnione&lt;br&gt;
&lt;object width=&quot;425&quot; height=&quot;350&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/awCEkYfJgTc&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;wmode&quot; value=&quot;transparent&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/awCEkYfJgTc&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; wmode=&quot;transparent&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;350&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nawiązując do piątkowej debaty Kaczyński-Tusk, warto przekonać się, dlaczego Tusk sprowadził tę swoją hołotę do studia i zobaczyć jak czuje się bez wsparcia, gdy trzeba stanąć do debaty stricte merytorycznej. Tak naprawdę Tusk dobry jest tylko w protekcjonalnym traktowaniu przeciwnika (&quot;proszę się nie lękać, pytanie nie jest przesadnie trudne...&quot;) i recytowaniu starannie przygotowanych wcześniej (zapewne przez sztabowców) kwestii, bardzo żałosny typ... Na poniższym klipie widać jak został rozgromiony przez Lecha Kaczyńskiego w czasie debaty przed wyborami prezydenckimi 2005&lt;br&gt;
&lt;object width=&quot;425&quot; height=&quot;350&quot;&gt;&lt;param name=&quot;movie&quot; value=&quot;http://www.youtube.com/v/gd7xIIgC148&quot;&gt;
&lt;param name=&quot;wmode&quot; value=&quot;transparent&quot;&gt;
&lt;embed src=&quot;http://www.youtube.com/v/gd7xIIgC148&quot; type=&quot;application/x-shockwave-flash&quot; wmode=&quot;transparent&quot; width=&quot;425&quot; height=&quot;350&quot;&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie rozumiem czasem dlaczego duża część społeczności internetowej jest tak zapatrzona w Janusza Korwin-Mikkego, a jednocześnie dała się zmanipulować mediom i antypisowskiej retoryce. Jest jasne, że wnikając w wybrane sprawy ideowe znajdziemy różnice między PiS a UPR. Warto jednak bliżej przyjrzeć się wypowiedziom JKM porozrzucanym w Internecie. Tworzenie opozycji między liberalnymi UPR i PO a socjalnym PiS jest pozbawione podstaw poza topniejącym wyłącznie werbalnym liberalizmem PO. JKM uważa, że PO jest przynajmniej w tym samym stopniu &quot;socjalistyczne&quot;, co PiS (dodam, że debata Kaczyński-Tusk, pomijając skandaliczne zachowanie jednej strony, bezwzględnie obnażyła ten fałszywy liberalizm Tuska, tylko jeden liberalny akcent ze strony Tuska tam się pojawił, a i tak, jak dla mnie, niewiarygodny). JKM posiada też wiedzę o Układzie, w którym kluczową rolę odgrywało byłe WSI. Wszystkie tv są, jego zdaniem, manipulowane, jedyne miejsce, gdzie można upowszechnić i zdobyć trochę niezależnych informacji to Internet, ale zablokowanie takich informacji w Internecie jest tylko kwestią czasu, nastąpi to, gdy tylko antysystemowe informacje staną się bardziej popularne wśród ludzi. Jarosława Kaczyńskiego uważa za świetnego taktyka, który bardzo zręcznie rozgrywa siły związane z Układem, zawierając taktyczne sojusze, ale obawia się, iż może on polec przez wdanie się w wojnę ze zbyt wieloma wrogami. 08.06.07 w &lt;a href=&quot;http://www.wptv.wp.pl/&quot;&gt;WPtv&lt;/a&gt; ukazał się wywiad z JKM w cyklu &quot;Przy piwie&quot;, w którym prowadzący powiedział m.in. &quot;jesteśmy w telewizji internetowej, nikt nas nie będzie cenzurował&quot; i wywiad ten ocenzurowano! Świętą krową okazał się Adam Michnik, wycięto fragment mniej więcej taki: &quot;ten spokojny, wesoły chłopiec, kiedy siedział w esbeckim więzieniu, zobaczył, ilu jego kolegów współpracuje ze służbami i zrobiło mu się przykro&quot;. Łatwo zgadnąć, że koledzy &quot;współpracujący&quot;, to dzisiaj część koalicji LiD o korzeniach &quot;opozycyjnych&quot;. Problem w tym, że PO powstawało m.in. przez transfery z UW, ciekawe, ilu takich współpracujących kolegów przeszło również do PO. Powyższe informacje dają pewne pojęcie, skąd tyle zamieszania wokół lustracji, a szczególnie dlaczego GW jest tak zajadłym wrogiem lustracji. Co prawda w swoim środowisku politycy, co do większości przypadków uwikłania, są już pewni lub prawie pewni, ale możliwe, że zostały jeszcze jakieś dobrze zakonspirowane jednostki, poza tym należałoby publicznie postawić kropkę nad i. Wiem, że JKM ma własne plany związane z wejściem do Sejmu, ale osobiście uważam, że najbliżej mu będzie do współpracy właśnie z PiS-em. W dostępnych materiałach JKM demaskuje porażkę prywatyzacji w polskim wykonaniu, a pamiętamy jak chwalą ją przeciwnicy PiS-u, demaskuje też Krauzego jako agenta służb, a przecież nitki afery, która doprowadziła do upadku koalicję rządzącą prowadzą właśnie do Krauzego... Nawet jak na Internet, zaskakująco dużo JKM powiedział w serii wywiadów dla &lt;a href=&quot;http://www.youtube.com/user/BankierTV&quot;&gt;BankierTV&lt;/a&gt;, absolutnie nie ma szans, żeby coś takiego poszło w tv. Zainteresowanym polecam obejrzenie, póki ten materiał jeszcze tam wisi. Jak wspominałem, zdaniem JKM, zablokowanie tego typu informacji w Internecie jest kwestią czasu.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sun, 14 Oct 2007 11:33:22 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/14/koalicja/</guid><category>Polityka</category></item><item><title>Krajobraz po drugiej debacie</title><link>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/13/krajobraz-po-drugiej-debacie/</link><description>&lt;p&gt;Swego czasu, komentując sytuację przed pierwszą debatą (Kaczyński-Kwaśniewski), napisałem i obszernie uzasadniłem, że debaty liderów partii są bardzo pożądanym elementem życia publicznego (&lt;a href=&quot;http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/01/debata/&quot;&gt;Debata&lt;/a&gt;). Fatalne wrażenia po obejrzeniu drugiej debaty (Kaczyński-Tusk) nie zmieniają tego przekonania. I szkoda, że w krótkiej kampanii nie zmieści się tych debat więcej. Po drugiej debacie postanowiłem dokonać małego podsumowania.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Uwagi ogólne&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Jako zwolennik debat muszę powiedzieć, że mam złe zdanie o traktowaniu ich w kategoriach walki bokserskiej z całą terminologią walki, punktowania, nokautu itp., dlatego że przeczy to idei debaty i szkodzi jej przebiegowi. W poręcznym, niewyszukanym intelektualnie formacie sportowego wyniku ginie bowiem to, za co właśnie debaty cenię, czyli starcie dwóch wizji rządzenia państwem, zawierające choćby elementy merytoryczne, pozostaje tylko pewna zagregowana ocena siły osobowości. Analiza debat i związanych z nimi sondaży mogłaby być bardzo interesującym zajęciem, tematem różnych &quot;okołodebatowych&quot; audycji. Jednak spłycenie wszelkich dociekań do pytania &quot;kto wygrał?&quot; niewątpliwie psuje całą intelektualną zabawę. Tym bardziej, że odpowiedzi na tak postawione pytanie nie da się interpretować w oderwaniu od sympatii politycznych - zwykle (choć nie zawsze!) każdy typuje swojego faworyta na zwycięzcę. Piszę to wszystko bez hipokryzji. Gdybym musiał obiektywnie określić zwycięzców, to obie dotychczasowe debaty oceniłbym jako zremisowane (choć z różnych przyczyn). Jeśli z kolei porównamy jakość samych debat, to pierwsza była o klasę lepsza. Moja opinia jest tu sprzeczna z tym, co mówią mądrale z tv - że pierwsza była źle przygotowana, nudna, a druga była ekscytująca. To niesamowite, że po pierwszej debacie padło tyle słów krytyki na temat samej formuły debaty, w końcu formułę pozostawiono z minimalnymi zmianami, a wyszło znacznie gorzej. Przejdźmy do poszczególnych debat. Wszyscy trzej uczestnicy są w przybliżeniu z jednego pokolenia, należą do 50-latków: Jarosław Kaczyński (58), Aleksander Kwaśniewski (53), Donald Tusk (50).&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Pierwsza debata: Jarosław Kaczyński - Aleksander Kwaśniewski&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;W pierwszej debacie ostro starły się dwie wizje Polski nazwane umownie III RP i IV RP. Mimo wzajemnych docinków oraz tego, że AK w nielicznych momentach się zapomniał - obaj przeciwnicy okazali się godnymi siebie oponentami wysokiej klasy. Sztywna formuła programu była chwilami z humorem łamana przez AK, ale ogólnie wymiana zdań była czytelna i dość ożywiona. Paradoksalnie czarny PR stworzony przez media JK ułatwił mu zadanie, gdyż swoją zwyczajną osobowością - nieagresywną i nie pozbawioną ciętego dowcipu oraz autoironii - z łatwością przełamał niekorzystne stereotypy, a to pozwoliło mu wypaść ogólnie lepiej od oczekiwań. Plusem było, że wbrew oczekiwaniom (zwłaszcza przeciwników) JK świadomie nie nawiązywał do tak oczywistych wpadek AK jak słynne już &quot;niedyspozycje&quot;, wtedy jeszcze tylko w Charkowie i Kijowie, choć słusznie wypomniał wpadki polityczne jak ułaskawienia kolesi i kontrowersyjny wywiad dla niemieckiego &quot;Vanity Fair&quot;. Pozwoliło to skupić się na wymianie argumentów merytorycznych, a w tym jednak JK czuje się chyba najlepiej.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Druga debata: Jarosław Kaczyński - Donald Tusk&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;W drugiej debacie bardzo zawiodła formuła, choć pozornie była ona zbliżona do pierwszej debaty. Redaktorzy tym razem bezwzględnie, bez elementarnej elastyczności, wręcz zagęszczając atmosferę, trzymali się ram czasowych, przerywając uczestnikom w pół zdania, nie pozwalając na dokończenie pytania lub zagadując końcowe frazy. Już to rwało logikę wywodów, a nie był to jedyny czynnik utrudniający sensowną dyskusję; zawiodła też publiczność jednej strony. Publiczność przyprowadzona przez DT fatalnie o nim świadczy, agresywne, typowe raczej dla szalikowców zachowania kompletnie nie przystawały do rangi uczestniczących w debacie polityków, a także do kulturalnej publiczności JK; publiczność DT skandalicznym zachowaniem popsuła atmosferę wydarzenia medialnego wysokiej rangi i ostro zaniżyła poziom debaty, jej sprowadzenie było ewidentnym faux-pas ze strony DT (lub jego sztabu). Zachowanie publiczności DT było obliczone na zepsucie wypowiedzi JK - wycie, rechot, skandowanie, pokrzykiwania, wchodzenie w słowo - momentami JK był zmuszony odpowiadać publiczności zamiast DT, pod koniec zakrzyczany został nawet prowadzący redaktor. Patrząc z drugiej strony, każe się to zastanowić, czy DT boi się występować honorowo i godnie, bez tak niskich zagrań, bez dopingu. Ten doping dyskwalifikujący DT jako człowieka honorowego powinien stać się jednym z głównych elementów oceny tej debaty. Myślę, że nikt - łącznie z organizatorami - nie spodziewał się takiego obrotu sprawy, w tej sytuacji należy bezwzględnie zrezygnować z publiczności w ewentualnych kolejnych debatach i myślę, że tak się stanie. Chyba, że debaty mają stać się &quot;bijatykami&quot; na okrzyki między publicznościami, w których właściwi uczestnicy chwilami dochodzą do głosu - do tego mogłaby doprowadzić eskalacja idąca w tym kierunku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeśli chodzi o samych przeciwników, to do tej debaty nieoczekiwanie idealnie pasuje porównanie wymyślone przez Lecha Wałęsę w odniesieniu do pierwszej debaty: &quot;na jednym boisku walczono w nogę i hokeja&quot;. DT zachowywał się sztucznie, w zaprogramowany sposób, nie wyszedł poza bardzo schematyczne zarzuty do PiS-u i JK przypominające często listy zarzutów krążące po Internecie. Dodatkowo miał przygotowany zestaw złośliwości, które również nic nie wniosły do debaty programowej. Zachowywał się agresywnie i wojowniczo, ale nawet w takiej stylistyce wyraźnym zgrzytem była niesympatyczna i nie nosząca znamion prawdy historyjka o pistolecie wyciągniętym w windzie przez JK; wyglądało to jak przemyślane wcześniej, chamskie wykorzystanie okazji do zrobienia przeciwnikowi czarnego PR, choć trudno powiedzieć, ale może takim postępowaniem zaszkodził bardziej sobie niż JK. W tej debacie DT skorzystał z efektu przełamania negatywnego stereotypu dokładnie na tej samej zasadzie, co JK w pierwszej debacie. Otóż w poprzedzających debatę słownych zaczepkach DT wypadał blado, nieprzekonująco, momentami wręcz dziecinnie i został mocno przeczołgany przez poniżających go JK i AK. W debacie wszedł w rolę ostrego wojownika i to - przy unikającym z jakiś przyczyn ripost JK - pozwoliło mu wypaść powyżej oczekiwań. Możliwe, iż niski poziom ataków przeciwnika wspomaganego publicznością spowodował, iż JK na ogół rezygnował z podejmowania słownych przepychanek, zamiast tego zwracał się ze swoim merytorycznym przekazem do kamery, czyli wprost do widzów i to był dobry pomysł w tej sytuacji. Stąd moje skojarzenie ze wspomnianym porównaniem Wałęsy o zawodnikach, którzy grają w różne gry. Problem polega na tym, że cały - zapewne wcześniej starannie przemyślany - wizerunek fightera stojącego na czele watahy szalikowców dodał do wizerunku DT ikry i uratował go w oczach twardych antykaczystów, dla których DT ostatnio tracił na wiarygodności, ale mógł trafić w próżnię, jeśli chodzi o spodziewany przez wyborców wizerunek lidera zwycięskiej partii, potencjalnego premiera średniego kraju. Media będą, co prawda, teraz zachwycać się &quot;odmienionym&quot; Tuskiem. Może nawet opinia sondażowa pokaże wygraną Tuska. Jednak opinia publiczna, która wynik debaty oceni na korzyść Tuska może, paradoksalnie, podejmując decyzję wyborczą, poprzeć Kaczyńskiego. Przy podejmowaniu decyzji wyborczej będzie bowiem bardziej liczył się wizerunek wodza twardego, lecz nie zniżającego się do poziomu pokrzykującej hołoty, z którą mimowolnie utożsamił się Tusk. Te metody wzięte z podwórka czy ustawki po stronie DT, argumenty rodem z internetowych łańcuszków, sportowe gesty spodobają się najbardziej młodzieży tak mniej więcej do początkowych lat studiów - to jest ich język, styl zachowań korespondujący z ich światem, w ten styl wpisuje się również powierzchowność DT; trudno jednak sobie wyobrazić, żeby od dziś w ten sposób miały wyglądać poważne debaty polityczne. Być może JK świadomie zrezygnował z wchodzenia na ten teren, aby nie obniżać swojego wizerunku męża stanu, człowieka na co dzień podejmującego decyzje wielkiej wagi, jak również pełniącego najbardziej reprezentacyjne funkcje poza Prezydentem RP. Wchodząc na teren DT zapewne i tak nie przekonałby młodych nabuzowanych antykaczyzmem pistoletów, takich, na jakiego kreował się w tej debacie DT, a straciłby część powagi, jaką daje mu dotychczasowa droga polityczna, a zwłaszcza sprawowany od roku urząd premiera. Ludzie, którzy zaczęli obracać się w środowisku naukowym, chociażby przez zbieranie materiałów do pracy dyplomowej, seminaria dyplomowe, czy wreszcie obronę pracy magisterskiej, zaczynają trochę inaczej patrzeć na pewne sprawy i do nich styl DT zaprezentowany w tej debacie na ogół raczej nie trafi. Poważni zwolennicy PO będą tym stylem raczej zażenowani mimo mediów, które z pewnością zaczną zaraz głosić chwałę DT. Warto jednak zwrócić uwagę, że jeśli ktoś mówi o wygranej DT, to raczej jest to wygrana lidera szalikowców, na dodatek walczącego metodą kopania po kostkach. JK wygrał jako poważny polityk, a jeśli właściwie ocenimy fakt, iż nie dał się sprowokować do brzydkich fauli, to można powiedzieć o moralnym zwycięstwie.&lt;/p&gt;
</description><pubDate>Sat, 13 Oct 2007 08:26:22 +0200</pubDate><guid>http://kwantowekrajobrazy.jogger.pl/2007/10/13/krajobraz-po-drugiej-debacie/</guid><category>Polityka</category></item></channel></rss>
